Obsługiwane przez usługę Blogger.

Ciabatta

By 19:00 , , ,

Ciabatta to popularne włoskie pieczywo pszenne. Ze względu na swój wydłużony i dość płaski kształt, nazwa tego chlebka oznacza dosłownie „kapeć”. 
Charakterystyczne dla wyrobu ciabatty jest pozostawienie zaczynu (tzw. bigi) na około 12 godzin przed zabraniem się za wyrabianie ciasta właściwego. Ponadto najlepsze wg mnie są ciabatty bardzo lekkie, z dużymi dziurami w środku i chrupiącą skórką. Aby osiągnąć taki efekt, ważne jest zarówno odpowiednie i staranne wyrobienie ciasta, jak i bardzo delikatne formowanie bochenków przed upieczeniem. Kiedy pierwszy raz robiłam ciabattę (jakiś rok temu) nie zastosowałam się do tych wskazówek i dlatego nie byłam zbytnio zadowolona z efektu. Tym razem włożyłam w to znacznie więcej serca i uwagi, a efekt przerósł moje oczekiwania ;) Ciabatty wyszły tak pyszne, że nie mogliśmy się z M. oderwać od nich ;) 
Nie powiem, jest z tym pieczywem trochę zachodu, ale jego smak, w połączeniu z sałatką caprese albo po prostu samą oliwą, jest po prostu wspaniały :) 

Ciabattę przygotowałam w ramach wspólnego pieczenia razem z Gin i Martynosią :) 

Photobucket

CIABATTA
zaczyn (biga):
7 g świeżych drożdży,
½ łyżeczki cukru,
200 ml letniej wody,
175 g mąki pszennej (typ 650)

ciasto właściwe:
7 g świeżych drożdży,
 ½ łyżeczki cukru,
2 łyżeczki soli,
30 ml letniego mleka,
120 ml letniej wody,
50 ml oliwy,
350 g mąki pszennej (typ 650)


Zaczyn: Drożdże wkruszyć do miski, dodać cukier i odrobinę letniej wody. Wymieszać, a gdy drożdże się rozpuszczą, dodać przesianą mąkę i resztę wody. Całość dobrze połączyć – najlepiej mikserem z hakami do ciasta drożdżowego, ponieważ zaczyn jest rzadki. Miskę przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 10-12 godzin.

Ciasto właściwe: Drożdże rozmieszać z cukrem i letnim mlekiem. Dodać do 12-godzinnego zaczynu razem z wodą, oliwą, mąką i solą. Całość dokładnie wyrobić, aż będzie gładkie, sprężyste i nie klejące się do rąk – najlepiej zastosować metodę Bertineta (KLIK) przez około 10 minut. Wyrobione ciasto włożyć z powrotem do miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1,5-2 godziny. Ciasto powinno nawet potroić swoją objętość. 

Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia i obficie oprószyć mąką. Ciasto delikatnie przełożyć z miski na blachę i szerokim, ostrym nożem delikatnie podzielić na 2 części. Ciasta nie należy ugniatać, raczej lekko ciągnąć, tak żeby nie zniszczyć pęcherzyków powietrza, które się w nim utworzyły. Delikatnie uformować dwa podłużne bochenki o szerokości ok. 5 cm (nie muszą być idealnie równe, oryginalna ciabatta też jest 'pokrzywiona'). Oba chlebki oprószyć lekko mąką, przykryć ściereczką i ponownie ostawić do lekkiego wyrośnięcia na mniej więcej 15 minut. 
Piekarnik nagrzać do temperatury 220 stopni. Na dnie piekarnika wstawić małą foremkę lub żaroodporną miseczkę wypełnioną zimną wodą (pieczenie z parą wodną powoduje powstanie chrupiącej skórki w chlebie). 
Baechę z ciabattami wstawić do piekarnika na środkowy poziom i piec ok. 25-30 minut. Na mniej więcej 5 minut przed końcem pieczenia wyjąć miseczkę z wodą. 
Upieczone ciabatty mają złocistą skórkę, a po uderzeniu bochenka od spodu, powinien wydawać głuchy odgłos. Chlebki wystudzić na kratce.


(na podstawie przepisu Basi Ritz z moimi zmianami)

Photobucket

Może zainteresuje Cię również

8 komentarze

  1. Wygląda pysznie:) Przepis na pewno wypróbuje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wpis. :)))

    Pozdrawiam

    nutkaciszy.blogspot.com
    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja ciabatta bardzo ładnie wyrosła ;)
    PS. Też piekłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przepraszam, nie wiedziałam bo nie potwierdziłaś. Już linkuję :)

      Usuń
  4. Wygląda cudownie! Chyba muszę się w końcu przekonać do pieczenia takiej ciabatty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wnętrze ciabatty wygląda bardzo kusząco - są duże dziury, o których pisałaś:) Żałuję, że nie zdążyłam z Wami jej upiec, ale dopiero w niedzielę wróciłam z wakacji. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda cudownie, te dziury... Musiała smakować bosko! :)
    Dziękuję za wspólne pieczenie :)

    OdpowiedzUsuń