Obsługiwane przez usługę Blogger.

Zupa Mulligatawny

By 12:27 ,

Kiedy w styczniu robiłam dal po delhijsku, przekonałam się, jak niezwykle aromatyczne są indyjskie zupy. Zupa Mulligatawny zawiera jeszcze więcej przypraw, zatem nic dziwnego, że z języka tamilskiego nazwa ta oznacza „pieprzną wodę” (jak podaje Ciocia Wiki(pedia) ;) Z pewnością nie każdemu będzie odpowiadała taka mnogość aromatów, ale fanom indyjskiej kuchni gorąco polecam – mnie zupa bardzo smakowała.
Przy okazji dodam, że pierwszy raz miałam okazję spróbować pasty z tamaryndowca. W smaku jest słodko-kwaśna, z przewagą tego drugiego i jedząc ją, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że właśnie rozgryzłam witaminę C i czuję smak słodkiej powłoczki i kwaśnego askorbinianu :D Według mnie, przyrządzając przepis, można sobie tę pastę darować, jeśli się jej nie posiada i zastąpić ją dodatkową łyżką soku z cytryny.

Przepis wzięłam z tej strony, oryginał zaś pochodzi bodajże z książki „Kuchnia indyjska”.

Photobucket

ZUPA MULLIGATAWNY
(na ok. 6 porcji)
1 łyżka ghee (klarowanego masła),
1 duża cebula,
4 ząbki czosnku,
2 łyżeczki świeżo startego imbiru,
2 małe zielone papryczki chili (dałam jedną czerwoną),
¼ łyżeczki mielonego cynamonu,
¼ łyżeczki mielonych goździków,
2 łyżeczki mielonych nasion kolendry,
1 płaska łyżeczka mielonego kuminu (kminu rzymskiego),
1 łyżeczka kurkumy,
4 zmiażdżone strąki nasienne kardamonu,
5 szt. listków curry (nie miałam, pominęłam),
1 marchewka,
1 duży ziemniak,
1 jabłko,
1 szklanka czerwonej soczewicy,
1 litr bulionu drobiowego,
1 łyżka pasty z tamaryndowca,
1 łyżka soku z cytryny,
2 szklanki mleka kokosowego,
2 łyżki posiekanej świeżej kolendry,

Rozgrzać masło w rondlu, dodać posiekaną cebulę i czosnek, imbir, posiekane chili (bez pestek), listki curry i wszystkie przyprawy. Smażyć, stale mieszając, aż cebula delikatnie się zrumieni a całość zacznie wydzielać silny aromat. Zalać bulionem, dodać drobno pokrojoną marchewkę, ziemniaka oraz jabłko, a także opłukaną soczewicę. Gotować na małym ogniu przez ok. 20 minut, aż warzywa zmiękną. Usunąć kardamon i listki curry.
Zmiksować zupę do uzyskania jednolitej konsystencji, przelać z powrotem do rondla, dodać pastę z tamaryndowca, sok z cytryny, mleko kokosowe i kolendrę. Całość podgrzać lekko. Gotowe :)


trzeci letni festiwal zupy zaproszenie

Może zainteresuje Cię również

5 komentarze

  1. Wow, ile przypraw ;) Musi być bardzo aromatyczne! A gdzie kupiłaś tę pastę, jeśli można wiedzieć? :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dominiko, pastę kupiłam w jednym ze sklepów "Kuchnie Świata" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak fajnie, że ją zrobiłaś. Bardzo ją lubię. Kiedyś gościła u mnie na blogu (http://pistachio-lo.blogspot.com/2011/01/zupa-jest-zawsze-dobra-mulligatawny-z.html). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię taką aromatyczną kuchnię i używam na co dzień dużo przypraw, więc myślę, że zupa będzie mi smakowała.

    OdpowiedzUsuń
  5. fajnie, że napisałaś jak właściwie smakuje ta pasta z tamaryndowca bo do tej pory też nie miałam pojęcia a nigdzie jej jakoś znaleźć nie mogę:(

    OdpowiedzUsuń