Obsługiwane przez usługę Blogger.

Kutia

By 23:17 , , ,

Migocząca, czerwono-złota choinka. Ogień trzaskający w kominku. Tata czytający Pismo Święte. Ciocia, która zawsze wzrusza się do łez, co mnie okropnie krępuje, bo dziwnie się czuję, gdy widzę, że ktoś płacze. Babcia, która każe mi jej życzyć, żeby dożyła do mojego wesela, co było oczywiście aluzją, żebym się pospieszyła ;) I potrawy, te jedyne, wyjątkowe, które je się tylko jeden raz do roku. Niektóre uwielbiam, inne z trudem przechodzą mi przez gardło ;) A wśród tych pierwszych najbardziej smakuje mi kutia...

Photobucket

KUTIA 

200 g pszenicy,
1 puszka gotowej masy makowej,
ok. 3 łyżek miodu,
100 g migdałów,
100 g orzechów włoskich,
100 g rodzynek,
po kilka sztuk suszonych daktyli, moreli lub innych bakalii,
100 ml rumu,
cynamon,
aromat migdałowy

W przeddzień Wigilii pszenicę kilkakrotnie przepłukać wodą, zalać i zostawić na noc. Następnego dnia ugotować do miękkości. Trwa to ok. 2 godzin w zależności od rodzaju pszenicy i długości namaczania. Najlepiej gotować ją w garnku z podwójnym dnem lub tzw. płaszczem wodnym; jeśli takiego nie mamy, pszenicę trzeba często mieszać i pilnować, żeby się nie przypaliła.

Rodzynki zalać rumem i odstawić. Migdały sparzyć, obrać ze skórki i posiekać, orzechy i inne bakalie również posiekać. Masę makową przełożyć do miski, dodać bakalie, orzechy, rodzynki wraz z rumem, miód i dokładnie wymieszać. Doprawić do smaku cynamonem i aromatem migdałowym. Tuż przed podaniem masę makową wymieszać razem z pszenicą.



Większość przepisów nie zaleca dodawania pszenicy wcześniej, twierdząc, że ziarno twardnieje. Osobiście nieraz jadłam kutię również na drugi, trzeci dzień i była zupełnie dobra i miękka, więc nie wiem, czy z tym twardnieniem to prawda. Ale może nie warto ryzykować ;)

Może zainteresuje Cię również

1 komentarze

  1. U mnie się nigdy kutii nie jadło. Ale może w tym roku zrobię na spróbowanie :)

    OdpowiedzUsuń