Obsługiwane przez usługę Blogger.

Makówki ;)

By 10:50 , , , ,

Kolejna nowość, jaka pojawiła się na naszym wigilijnym stole to makówki. Zdecydowałyśmy się z mamą zrobić ją niemal w ostatniej chwili, w zamian za kutię.
Makówki nie są zbyt popularne w małopolsce i w mojej rodzinie nikt o nich nie słyszał – poza tatą, który często jeździ na delegacje na Śląsk. Bo makówki to potrawa pochodząca właśnie z rejonów Śląska i Zagłębia.
My z mamą usłyszałyśmy o tej potrawie z telewizji (tu nastąpiło małe zamieszanie, gdyż w TV nazywali tę potrawę "makiełki") i odtworzyłyśmy ją, trochę improwizując po naszemu. Zamiast chałki można użyć zwykłej bułki pszennej lub sucharków, ale uznałyśmy, że chałka będzie najsmaczniejsza. Mak można oczywiście mielić i parzyć samemu, dosładzając itd., my poszłyśmy trochę na łatwiznę. Co wcale nie oznacza, że makówki były gorsze ;) Były przepyszne i szczerze mówiąc, smakowały nam nawet trochę bardziej niż kutia ;) Za rok będzie powtórka!


Photobucket

MAKÓWKI
1 słodka chałka drożdżowa,
1 puszka masy makowej,
30g masła,
2 łyżki miodu,
100g migdałów,
100g rodzynek,
50g orzechów włoskich,
po 2-3 sztuki suszonych daktyli i moreli,
1 łyżka posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej,
2 szklanki mleka,
2 łyżki cukru,
1 opakowanie cukru wanilinowego,
kilka kropli aromatu migdałowego,
ok.50 ml rumu,
1 płaska łyżeczka mielonego cynamonu,
+ dodatkowo 50g płatków migdałowych i paseczki skórki pomarańczowej do dekoracji

Migdały sparzyć, obrać i posiekać. Orzechy, daktyle i morele drobno pokroić.
W rondlu stopić masło, dodać wszystkie bakalie, doprawić cynamonem i smażyć przez kilka minut, cały czas mieszając. Dodać miód, wymieszać, następnie wrzucić masę makową, polać 0,5 szklanki mleka i dokładnie połączyć wszystkie składniki. Zdjąć z ognia, dodać rum i aromat migdałowy.
Pozostałe mleko podgrzać i rozpuścić w nim cukier i cukier wanilinowy. Przelać mleko na głęboki talerz.
Chałkę pokroić na niezbyt grube plastry. Kromki chałki maczać w mleku i układać na zmianę w misce warstwę chałki, warstwę maku, warstwę chałki i tak dalej (na wierzchu powinien być mak). Wierzch udekorować płatkami migdałów uprażonych na suchej patelni i paseczkami skórki cytrynowej.

Gotowe makówki włożyć do lodówki na minimum kilka godzin, ale można też przygotować je dzień wcześniej – będą bardziej „przegryzione”. Przed podaniem wg mnie lepiej jest jednak wyjąć je z lodówki, by nieco się ogrzały (mnie w temperaturze bliższej pokojowej smakują bardziej niż takie zimne z lodówki).


Photobucket



Może zainteresuje Cię również

11 komentarze

  1. Wygląda świetnie. Takiej z chałki nigdy nie jadłam. Mama robi ją ze strucli makowej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę sprostować. To co zrobiłyście, to makówki. Makiełki to podobnie przygotowany mak, tyle że z makaronem i pochodzą raczej z Zagłębia niż ze Śląska. Pozdrowienia ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo apetyczne,tez co roku ta potrawa gosci na naszym stole wigilijnym.Ale wiesz,teraz zglupialam z ta nazwa.We Wroclawiu mowilismy makowki na te slaskie z bulka,a makielki na mak z makaronem lub kruchymi ciasteczkami.Teraz juz nie wiem,ale jak zwal,tak zwal,wazne ,ze pyszne,Pozdrawiam cieplo:)Asinek

    OdpowiedzUsuń
  4. w takiej wersji jeszcze nie jadłam,
    zapowiada się pysznieeee :)

    http://wszystkoogotowaniuks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. No to się zrobiło zamieszanie małe :) gdy wpisuję nazwę "makiełki" w google, wyskakują dwa rodzaje przepisów: na makaron z makiem i na masę makową przekładaną warstwami bułki.
    Ja makaron z makiem znałam tylko pod nazwą "kluski z makiem". A kruche ciasteczka z masą makową to "łamańce z makiem" :)
    Ale zdaję się na Waszą wiedzę, bo to w końcu Wy jesteście z tamtych rejonów. Jak widać po raz kolejny, TV kłamie ;)))
    Poprawiam nazwę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli,że to są makówki, a makiełki to z makaronem? Ja nie jadłam ani tego,ani tego. Kiedyś musze wypróbować obie wersje.
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. O...tak, nie wyobrażam sobie Wigilii bez tego!

    OdpowiedzUsuń
  8. makówki to nasz wigilijny przysmak, jednak nie wyobrażam sobie ich ze wstrętną gotową masą, błłłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis powstał 3 lata temu. Masy makowe były wtedy lepszej jakości, były droższe ale i miały więcej maku, mniej cukru itd. (oczywiście były masy lepsze i gorsze w zależności od firmy). Obecnie producenci zauważalnie obniżyli ich jakość. Sama nie używam już mas makowych, odkąd można bez problemu kupić suchy zmielony mak. Dlatego będę musiała w najbliższym czasie zaktualizować przepis :)

      Usuń
  9. A czy tę masę makową gotową polewałyście mlekiem, czy bezpośrednio nakładałyście na bułki? W tym roku też chcę zrobić z gotowej masy z puszki i pytam, czy można ja podać bezpośrednio?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polewałyśmy masy mlekiem tylko tak jak w przepisie: najpierw przesmażyłyśmy na maśle bakalie, dodałyśmy miód, masę z puszki i mleko i wszystko to wymieszałyśmy - masa była dzięki temu smaczniejsza, bardziej aromatyczna i o rzadszej konsystencji, co w tym przepisie jest potrzebne. Później warstwami nakładałyśmy namoczone w mleku plastry chałki i tę "podrasowaną" masę makową. Wszystko jest napisane w przepisie :) Samej masy makowej bezpośrednio z puszki nie polecam nakładać wprost do deseru, tzn. można oczywiście, ale nie będzie tak dobra.

      Usuń