Ten niesamowicie prosty przepis to prawdziwa bomba witamin i antyoksydantów. To potężna dawka witaminy C i antocyjanów, a także innych witamin (E, K, B1, B2, B6), związków mineralnych takich jak potas, magnez, wapń, żelazo i cynk.
Sok z czerwonej kapusty i jabłek wzmacnia system odpornościowy, co jest szczególnie ważne o tej porze roku. Ponadto działa silnie detoksykująco, wzmacnia włosy i paznokcie, poprawia kondycję skóry i wspomaga leczenie chorób skórnych. Nie sposób także wspomnieć, że antocyjany zawarte w czerwonej kapuście wykazują silne działanie przeciwwolnorodnikowe (czyli opóźniające procesy starzenia się komórek) oraz antynowotworowe.
Taki sok jest również świetnym lekarstwem na kaca, ponieważ nie tylko odtruwa ogranizm, ale i uzupełnia braki witamin i składników mineralnych w organiźmie.
Specyficzny kapuściany posmak jest w znaczniej mierze tłumiony przez jabłka. Sok jest słodki i orzeźwiający, naprawdę pyszny! Od pewnego czasu staram się robić taki sok jak najczęściej, zatem polecam go i Wam :)
Przepis, choć dość banalny, pozwalam sobie podłączyć pod wspólne przyrządzanie wege przepisów z kapustą razem z Pati, Gin, Emilią, Martynosią i Anią.
SOK Z CZERWONEJ KAPUSTY I JABŁEK
(przepis na 2 porcje)
- 500 g czerwonej kapusty,
- 500 g jabłek
Kapustę i jabłka dokładnie umyć. Kapustę pokroić na kawałki, jabłka również - ze skórką, lecz bez gniazd nasiennych, następnie wycisnąć sok w sokowirówce lub wyciskarce.
Może zainteresuje Cię również
Z dynią makaronową nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Szczerze mówiąc, dopiero w tym roku pierwszy raz zobaczyłam ją w sklepach, tyle że akurat na działce zasiałam wiosną swoje własne :) Z dwóch krzaczków otrzymałam sześć dyń, więc na naszą dwójkę, jak sądzę, jest to całkiem sporo.
Dynia makaronowa po upieczeniu lub ugotowaniu rozdziela się na włókna przypominające makaron - stąd nazwa. Taki makaron jest dość neutralny w smaku, daje zatem ogromne pole do popisu w kwestii łączenia go z rozmaitymi sosami, byleby dobrze doprawionymi.
Niewątpliwą zaletą takiego dyniowego "makaronu" jest śladowa ilość kalorii, więc można jeść go bez wyrzutów sumienia, nawet wzbogacając potrawę o ser ;)
Dynia makaronowa bardzo nam posmakowała, zatem spodziewajcie się na blogu jeszcze innych pomysłów na to warzywo. A póki co, przedstawiam Wam przepis na dynię makaronową z kurczakiem w sosie BBQ. Sos BBQ można kupić lub zrobić samemu (przepis), jeśli macie nieco więcej czasu. Bez znaczenia, tak czy siak będzie pysznie.
Wpisem tym dołączam do wspólnego gotowania makaronu z dynią wraz z Pati, Zuzią i Emilią :)
DYNIA MAKARONOWA Z KURCZAKIEM BBQ
(przepis na 2 duże porcje)
- 1 dynia makaronowa,
- 250 g filetów z kurczaka,
- przyprawa do kurczaka (albo sól, pieprz, oregano i słodka papryka w proszku)
- 1 nieduża zielona papryka,
- 1 nieduża czerwona cebula,
- 2 łyżki plasterków marynowanej papryczki jalapeno (opcjonalnie),
- 1 ząbek czosnku,
- 100 g sosu BBQ + trochę do dekoracji
- 100 g sera żółtego (najlepiej cheddar),
- olej,
- natka pietruszki do dekoracji
Piekarnik rozgrzać do 200 stopni C. Dynię przekroić na pół, łyżką wydrążyć pestki. Miąższ oprószyć solą i pieprzem, skropić oliwą. Dynie ułożyć skórą do góry na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec 40 minut.
W tym czasie filety z kurczaka rozkroić w poprzek na cieńsze kotlety, oprószyć przyprawą do kurczaka i usmażyć na patelni z obu stron, następnie pokroić w 1 cm kostkę i przełożyć do miski. Na patelni rozgrzać odrobinę oliwy, dodać cebulę, paprykę i czosnek, smażyć na niewielkim ogniu ok. 5 minut, od czasu do czasu mieszając. Warzywa przełożyć do miski z kurczakiem, dodać połowę startego sera i sos BBQ, starannie wymieszać.
Miąższ upieczonej dyni wzruszyć widelcem, rozdzielając włókna na "makarony". Dodać kurczaka z warzywami i delikatnie przemieszać. Posypać pozostałym serem i zapiec w 200 stopniach jeszcze 10 minut.
Podawać udekorowane odrobiną sosu BBQ i natką pietruszki.
Może zainteresuje Cię również
Maślaki to dość specyficzne grzyby. Ze względu na "śliską" konsystencję z reguły albo się je uwielbia, albo nie znosi. W dodatku skórka pokryta śluzem jest wyjątkowo ciężkostrawna i dlatego maślaki należy obrać przed dalszą obróbką.
Ja za maślakami przepadam - zarówno marynowanymi, jak i w postaci zupy lub sosu. Dlatego dziś dzielę się z Wami przepisem na zupę z maślaków. Aby była pożywniejsza, dodałam do niej kaszy owsianej. Jeśli nie przepadacie za kaszą owsianą, śmiało zastąpcie ją pęczakiem albo białą (nieprażoną) kaszą gryczaną - zupa będzie równie pyszna! :)
ZUPA Z MAŚLAKÓW Z KASZĄ OWSIANĄ
(przepis na 4 porcje)
- 1 cebula,
- 400 g obranych maślaków,
- 1 ząbek czosnku,
- 1 łyżka masła,
- 5 szklanek bulionu warzywnego,
- 4-5 łyżek kaszy owsianej,
- 1 liść laurowy,
- 2 ziarna ziela angielskiego,
- sól i pieprz,
- 1/2 szklanki słodkiej śmietanki 18%,
- 1 niepełna łyżka mąki (opcjonalnie)
W garnku stopić masło, dodać posiekaną cebulę i dusić na niewielkim ogniu 2-3 minuty. Dodać czosnek i maślaki, dusić, mieszając, ok. 5 minut. Wlać bulion, dodać liść laurowy i ziele angielskie. Doprowadzić do wrzenia, gotować 5 minut, następnie wsypać kaszę i gotować, aż kasza będzie miękka (ok. 15 minut).
Mąkę wymieszać starannie ze śmietanką i wlać do zupy, wymieszać i gotować krótką chwilę, aż zupa nieco zgęstnieje. Można pominąć mąkę, wówczas śmietankę trzeba dodać już po zdjęciu garnka z ognia.
Na koniec doprawić zupę solą i pieprzem do smaku.
Podawać posypaną natką pietruszki.
Może zainteresuje Cię również
Grzyby w tym roku obrodziły wyjątkowo obficie, wynagradzając mi z nawiązką ostatnie lata, kiedy to albo albo żywcem nie miałam czasu na wycieczki do lasu, albo było tak sucho, że nawet nie warto było tam zaglądać. Tak więc w tym roku poczyniłam ogromne grzybowe zapasy, susząc je, marynując i mrożąc. Ba, musiałam nawet podnająć miejsce w zamrażarce u szwagra w zamian za kilka kawałków bananowego sernika ;)
Ale jak wiadomo, grzyby najlepsze są świeże, dlatego ostatnio w mojej kuchni niepodzielnie rządzi zupa grzybowa, polędwiczki w sosie grzybowym i takie oto pęczotto z grzybami. Pęczotto, czyli kasza peczak przygotowana podobnie jak ryż w risotto. Pęczak doskonale komponuje się z leśnymi grzybami, a całość wzbogaca odrobina owczego sera.
PĘCZOTTO Z GRZYBAMI I OWCZYM SEREM
(przepis na 2 porcje)
- 150 g kaszy pęczak,
- 300 g grzybów leśnych (świeżych lub mrożonych),
- 100 ml białego wytrawnego wina,
- 700-750 ml bulionu warzywnego,
- 1 mała cebula,
- 1 ząbek czosnku,
- 2 łyżki masła,
- 3 łyżki startego owczego sera (np. pecorino albo białego oscypka)
- 1 łyżka posiekanego świeżego tymianku (lub niepełna łyżeczka suszonego),
- sól i pieprz,
- natka pietruszki do posypania
Grzyby oczyścić, większe sztuki pokroić w plasterki, mniejsze na połowy lub zostawić w całości.
W głębokiej patelni roztopić łyżkę masła. Dodać połowę posiekanej cebuli, podsmażać kilka minut, aż cebula zrobi się szklista. Dodać przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, wymieszać, następnie wsypać pęczotto. Smażyć, mieszając, ok. minutę. Wlać wino i gotować, aż odparuje. Następnie porcjami wlewać bulion i gotować, mieszając od czasu do czasu, aż kasza będzie ugotowana al dente.
W trakcie gotowania kaszy, na drugiej patelni roztopić pozostałą łyżkę masła. Wrzucić drugą połowę cebuli i krótko podsmażać, aż zrobi się szklista. Dodać grzyby, oprószyć szczyptą soli i dusić na małym ogniu ok. 10 minut. Uduszone grzyby dodać do kaszy razem z tymiankiem, doprawić do smaku solą i pieprzem, całość gotować jeszcze kilka minut, delikatnie mieszając.
Dodać 2 łyżki startego sera, wymieszać.
Pęczotto podawać posypane pozostałym serem i natką pietruszki.
(inspiracja z blogu Pełny talerz)
 |
| kasza pęczak z grzybami |
Może zainteresuje Cię również
Jakaż słodycz do kawy może być lepsza w pochmurne, jesienne dni, jeśli nie ta z dynią? Już sam słoneczny, żółtopomarańczowy kolor wprowadza w lepszy nastrój, a do tego można z niej wyczarować niemal wszystko.
Parę lat temu dzieliłam się z Wami przepisem na klasyczne włoskie cantuccini, tym razem przygotowałam wersję dyniową, wzbogaconą przyprawą korzenną :) Miały pozostać zamknięte w puszce, aby starczyły na dłuższy czas, niestety za bardzo smakowały mojemu M. i koleżankom z pracy ;)
Cantucci dyniowe przygotowałam w ramach wspólnego pieczenia dyniowych słodkości razem z Gin.
DYNIOWE CANTUCCI
- 3 szklanki mąki,
- 1 szklanka brązowego cukru,
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 2 jajka,
- 3 kopiaste łyżki puree z dyni,
- 2 łyżeczki przyprawy korzennej (lub 1 łyżeczka cynamonu, 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu i 1/2 łyżeczki mielonych goździków),
- 1 łyżka ekstraktu z wanilii,
- szczypta soli,
- 2 łyżki masła,
- 2/3 szklanki orzechów włoskich,
- 2/3 szklanki migdałów (nieblanszowanych)
- 60 g białej czekolady
W jednej misce wymieszać suche składniki: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, przyprawę korzenną i sól. W drugiej misce wymieszać jajka z puree z dyni i ekstraktem z wanilii.
Na patelni stopić masło, dodać migdały i orzechy, całość podsmażać 3-4 minuty, aż orzechy zaczną wydzielać przyjemny zapach.
Składniki suche przelać do mokrych, dodać orzechy i migdały w maśle, całość wymieszać łyżką, następnie dłońmi zagnieść ciasto. Jeśli konsystencja jest za sucha, dodać jeszcze nieco puree z dyni.
Ciasto podzielić na 3 części, z każdej części uformować wałek grubości 5-6 cm i długości ok. 20 cm. i ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Lekko je rozpłaszczyć (ale nie mocno, bo w trakcie pieczenia ciasto i tak trochę rozpływa się na boki). Najlepiej formować ciasto wilgotnymi dłońmi, wówczas masa nie klei się do nich :)
Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni i piec ok. 40 minut. Upieczone ciasto wyjąć i pokroić na ukośne kromki grubości ok. 1 cm. Najlepiej robić to nożem z piłką. Kromki ułożyć na blasze tak, by nie nachodziły na siebie i piec jeszcze 10 minut (w tej samej temperaturze).
Upieczone ciastka odstawić do całkowitego ostudzenia.
Czekoladę połamać na kawałki i stopić w kąpieli wodnej (w miseczce ustawionej nad garnkiem z gotującą się wodą), przełożyć do woreczka foliowego, odciąć nożyczkami róg i zrobić wzorki na 'grzbietach' cantucci. Odstawić do stężenia czekolady, a następnie zamknąć w pudełku lub puszce, by nie nawilgły od powietrza i nie straciły chrupkości.
Może zainteresuje Cię również
Flaki to jedna z potraw, do których miałam opory przez długi czas. Zarzekałam się, że nie wezmę ich do ust do czasu, gdy w pracy sama musiałam je ugotować. Wówczas, ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że bardzo mi smakują ;)
A gdy - ku mojemu jeszcze większemu zaskoczeniu - mój M. po 7 latach znajomości oświadczył, że on flaczki bardzo lubi, nie miałam wyjścia i musiałam je przygotować także w domu :)
Flaczki są super! Odpowiednio ugotowane są miękkie i smaczne, a do tego świetnie sycą i rozgrzewają w chłodne dni. Tych, którzy flaczki lubią, nie trzeba o tym przekonywać. Tych, którzy wciąż się wahają, gorąco zachęcam do przełamania kulinarnych uprzedzeń ;)
FLAKI PO WARSZAWSKU
- 1 kg flaków wołowych krojonych, oczyszczonych,
- ok. 500 g mięsa wołowego z kością (np. szpondru),
- 2 cebule,
- 1 duża marchewka,
- 1 korzeń pietruszki,
- kawałek korzenia selera,
- 1 czubata łyżka masła,
- 1 czubata łyżka mąki,
- 2 liście laurowe,
- 3-4 ziarna ziela angielskiego,
- 1 łyżka majeranku,
- 2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku,
- 1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku,
- 1/2 łyżeczki mielonego imbiru,
- szczypta gałki muszkatołowej,
- sól i pieprz
Flaki zalać wodą, doprowadzić do wrzenia, gotować 5 minut, następnie odcedzić na sitku. Flaki ponownie przełożyć do garnka, zalać świeżą wodą, gotować 15 minut, następnie odcedzić na sitku. Tak obgotowane dwukrotnie flaki ponownie włożyć do garnka, dodać mięso wołowe, zalać 2 litrami wody. Dodać 2 łyżeczki soli, liście laurowe i ziele angielskie. Doprowadzić do wrzenia, następnie gotować na małym ogniu pod przykryciem ok. 1,5 godziny, aż flaki i mięso będą miękkie.
Obrane marchewki, pietruszkę i seler zetrzeć na tarce o dużych oczkach, dodać do zupy i gotować jeszcze pół godziny. W tym czasie cebule posiekać i lekko zrumienić na łyżce masła, dodać do gotującej się zupy.
Miękkie mięso wyjąć, oddzielić od kości, pokroić na mniejsze kawałki i dodać z powrotem do zupy.
Na patelni po smażeniu cebuli roztopić pozostałą łyżkę masła, dodać mąkę, i mieszając, zasmażać 2-3 minuty. Tak powstałą zasmażkę dodać do zupy, dokładnie wymieszać i gotować jeszcze kilka minut, aż zupa się zagęści. Na koniec doprawić flaczki solą, pieprzem, słodką i ostrą papryką w proszku, imbirem i majerankiem.
Flaczki podawać z dodatkiem świeżego pieczywa.
Może zainteresuje Cię również
Dziś proponuję Wam przepis na pyszne śniadanie rodem z Bułgarii. Jest idealne na rozpoczęcie soboty lub niedzieli, kiedy mamy ciut więcej czasu. Ser zapiekany w ceramicznych naczynkach nie wymaga dużego nakładu pracy, lecz jedynie odrobiny cierpliwości podczas zapiekania :) W oryginalnym przepisie ser zapieka się w ceramicznych garnuszkach zwanych gjuwczeta, ja jednak użyłam nieco innych, bardziej płytkich naczynek bez pokrywki, które sprawdziły się równie dobrze - dzięki temu soki, które puściły pomidory i pieczarki mogły swobodnie odparować i całość nie była zbyt wodnista. Polecam!
SER PO TRACKU
(przepis na 2 porcje)
- 2 kawałki po 50 g bułgarskiego sera sirene albo fety,
- 4 średniej wielkości pieczarki,
- 1/2 dużej, czerwonej papryki,
- 1 duży pomidor,
- 2 jajka,
- 4 plastry szynki,
- masło,
- mąka,
- słodka papryka w proszku,
- natka pietruszki do posypania
Dwa naczynka żaroodporne nasmarować masłem. Kawałki sera obtoczyć w mące i ułożyć po jednym na dnie każdego z naczyń. Następnie kłaść kolejno pokrojone pomidory, pieczarki, szynkę i paprykę. Przykryć pokrywkami (ja nie przykrywałam) i piec 30 minut w 180 stopniach. Następnie do każdego naczynia wbić po 1 jajku, ponownie zapiec do momentu, aż białko się zetnie (ok. 10 minut).
Przed podaniem posypać papryką w proszku i natką pietruszki.
(inspirowane przepisem stąd)
Może zainteresuje Cię również