Przełom roku 2015 i 2016 będzie dla mnie i M. okresem szczególnym, ponieważ w tym czasie przeprowadzamy się do naszego pierwszego własnego gniazdka. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale wykończenie całego mieszkania to przedsięwzięcie o wiele bardziej stresujące niż zorganizowanie własnego ślubu ;) Wyjątkiem jest organizacja przestrzeni kuchennej – tutaj jestem w swoim żywiole, a najbardziej cieszy mnie fakt, że moja nowa kuchnia będzie dwa razy większa niż mój aktualny mikro aneksik.
Nowa przestrzeń otwiera masę nowych możliwości w zakupie sprzętów, o których marzyłam od dawna, ale z braku miejsca nie mogłam sobie na nie pozwolić – na przykład toster, maszynka do mielenia mięsa czy ekspres do kawy.
Jednym z takich moich małych około-kulinarnych marzeń jest sokowirówka – smak świeżo wyciskanych soków z owoców i warzyw w przeróżnych kombinacjach jest nie do zastąpienia. W wolnej chwili wertuję oferty sklepów AGD i fora w poszukiwaniu opinii, póki co skłaniam się ku sokowirówce Philips Avance Collection, która umożliwia wyciskanie soku z całych owoców bez konieczności czasochłonnego obierania produktów i krojenia ich na cząstki.
Z uwagi na ograniczony budżet i (niestety) szykującą się w najbliższym czasie dużą ilość wydatków, starannie przeglądam oferty rożnych sklepów AGD, takich jak Neo24.
Korzystam przy tym z portalu Kodyrabatowe.pl, dzięki któremu można mieć dostęp do wszystkich aktualnych promocji w jednym miejscu oraz uzyskać atrakcyjne rabaty na zakupy. Pomaga mi w tym także aplikacja mobilna, dzięki której mogę sprawdzić aktualne oferty w każdym miejscu
Z pewnością skorzystam z takiej oferty niejeden raz w najbliższym czasie.
Zachęcam do odwiedzenia strony kodyrabatowe.pl.
Może zainteresuje Cię również
Kurczak w cieście kokosowym to danie, które na blogu miało pojawić się już wieki temu. Przymierzałam się do niego już od dawna, a jednak ciągle jego przygotowanie ciągle schodziło na drugi plan (głównie dlatego, że rzadko smażę na głębokim oleju). Ale kajam się i jest mi w gruncie rzeczy głupio, bo wiem, że kilkoro Czytelników długo na ten przepis czekało.
Do kurczaka w cieście kokosowym mam spory sentyment; kiedy zaraz po maturze zaczynałam pracę w wietnamskim barze, była to jedyna potrawa, jaką znałam i lubiłam. Kuchnia chińska wcześniej kojarzyła mi się tylko z okropnym sosem słodko-kwaśnym Uncle Ben's ze słoika, dlatego początkowo bardzo podejrzliwie podchodziłam do innych niż kokosowe kulki dań, szczególnie kawałków mięsa pływających w bliżej niezidentyfikowanych sosach ;) Ostatecznie, widząc wietnamskiego kucharza przy pracy, szybko przekonałam się do pozostałych potraw, a kurczak w cieście po jakimś czasie znudził mi się i zszedł na dalszy plan. Nigdy nie zapomnę jednak, jak kucharz sprawnie nabijał kawałki kurczaka na patyczek, zanurzał w cieście i oleju – miał w tym dużą wprawę, więc jego kulki wychodziły idealnie okrągłe i równe. Pamiętam, jak każde z nas kiedyś próbowało go naśladować i wychodziły nam kokosowe kulfony ;)
Dlatego nie zrażajcie się, jeśli Wasz kurczak w cieście nie będzie idealnie okrągły – za pierwszym razem to się raczej nie uda. Mnie szło to średnio – na zdjęciu są najładniejsze sztuki, ale pozostałe nie powinny ujrzeć światła dziennego ;) Najważniejsze jednak, że samodzielnie przygotowany kurczak w kokosie smakuje wyśmienicie , nawet jeżeli nie ma perfekcyjnego kształtu ;)
KURCZAK W CIEŚCIE KOKOSOWYM
(przepis na 2 porcje)
- 1 filet z piersi kurczaka (ok. 200-250g),
- 1 szklanka mąki pszennej,
- 1 niepełna szklanka wody (mniej więcej 4/5) lub ewentualnie mleka*,
- ½ płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1 jajko,
- 1 łyżeczka cukru,
- 3 łyżki wiórków kokosowych,
- sól i pieprz,
olej rzepakowy do głębokiego smażenia
Filet umyć, osuszyć papierowymi ręcznikami i pokroić w kostkę o boku mniej więcej 2,5 cm. Oprószyć solą i pieprzem, wymieszać aby kawałki równomiernie okryły się przyprawami.
Mąkę, wodę, jajko, proszek do pieczenia, cukier i szczyptę soli zmiksować na jednolite, gęste ciasto.
Wersja 1: kawałki kurczaka obtaczamy najpierw w wiórkach kokosowych, a następnie zanurzamy w cieście – tak robił kucharz w barze, w którym kiedyś pracowałam
Wersja 2: Wiórki kokosowe dodajemy do ciasta i dokładnie mieszamy.
W obu wersjach tak naprawdę efekt finalny jest podobny, ja robiłam połowę tak i połowę tak, ostatecznie nie było większej różnicy w smaku.
W garnku rozgrzać olej, powinien mieć co najmniej 5 cm głębokości. Aby sprawdzić, czy olej jest dostatecznie rozgrzany, należy upuścić nań kroplę ciasta – jeśli wypływa i zaczyna się smażyć, olej ma dostateczną temperaturę.
Metod obtaczania kurczaka w cieście kokosowym jest kilka:
1. Nabić kawałek kurczaka na bambusowy patyczek do szaszłyków i zanurzyć w cieście, następnie sprawnym ruchem włożyć do oleju i delikatnie potrząsnąć – kurczak powinien sam się odczepić.
2. Kawałki kurczaka zanurzać w cieście i kłaść na olej za pomocą łyżki.
3. Kawałki kurczaka zanurzać w cieście za pomocą palców i ostrożnie upuszczać na olej, uważając, żeby się nie poparzyć.
Uwaga: Nie kłaść zbyt dużo porcji naraz, kulki powinny dość swobodnie pływać w oleju. Nie smażyć na zbyt dużym ogniu, ponieważ wówczas ciasto szybko się zrumieni, a mięso w środku pozostanie surowe. Kulki powinny smażyć się około 5 minut. Od czasu do czasu należy je obracać, żeby równomiernie się rumieniły.
Usmażone kulki wyjmować ostrożnie łyżką cedzakową i kłaść na ręcznikach papierowych, aby wchłonęły nadmiar tłuszczu.
Podawać z ryżem, sosem słodko-pikantnym oraz surówką z kapusty.
* Różne przepisy zalecają użycie wody lub mleka, ciasto na mleku jest ciut delikatniejsze, natomiast na wodzie bardziej autentyczne (większość Wietnamczyków i Chińczyków nie toleruje laktozy lub po prostu nie lubi mleka, więc nie stosują go nawet w polskich barach). Warto spróbować także użyć mleka kokosowego (najlepiej tego z kartonu a nie z puszki – jest rzadsze), wówczas kokosowy smak będzie bardziej intensywny.
Może zainteresuje Cię również
Smaczna, jesienna sałatka łącząca w sobie słonego oscypka, kurki, chrupiące orzechy włoskie i lekko słodkawy dressing na bazie dżemu żurawinowego. Sezon na kurki już wprawdzie minął, ale z powodzeniem można użyć na przykład mrożonych, ja użyłam kurek marynowanych i te również świetnie się spisały. Jako dodatek do tej sałatki można także podać chrupiące grzanki albo paluszki grissini.
SAŁATKA Z OSCYPKIEM, KURKAMI I DRESSINGIEM ŻURAWINOWYM
(przepis na 3 porcje)
- 100g roszponki (lub pół na pół roszponki i sałaty lodowej),
- 3 małe oscypki lub 90-100g dużego,
- ok. 150g marynowanych kurek (lub mrożonych; w sezonie można użyć świeżych),
- ½ szklanki orzechów włoskich,
- ½ małej czerwonej cebuli,
- 3 łyżki oleju rydzowego lub oliwy,
- 1 łyżka octu jabłkowego lub soku z cytryny,
- 1 łyżka dżemu żurawinowego,
- pieprz i sól
Orzechy włoskie uprażyć na suchej patelni, aż zaczną wydzielać ładny zapach.
Roszponkę umyć i delikatnie osuszyć na papierowych ręcznikach lub w suszarce do sałaty.
Marynowane kurki osączyć z zalewy (świeże lub mrożone poddusić na łyżce masła przez około 5 minut).
Roszponkę umieścić w misce, dodać kurki, pokrojoną w piórka cebulę, pokrojony na cienkie płatki oscypek i orzechy.
Olej, ocet jabłkowy i dżem żurawinowy wymieszać ze sobą, dodając, pieprz i odrobię soli do smaku. Tak powstałym dressingiem polać sałatkę i delikatnie przemieszać.
Może zainteresuje Cię również
25 października obchodzony jest jako Światowy Dzień Makaronu. Wprawdzie niedziela nie jest w Polsce dniem, w którym zazwyczaj jada się na obiad makaron (chyba, że domowej roboty krajankę w rosole), niemniej z tej okazji, w ramach wspólnego gotowania, przygotowałyśmy razem z Emilii, Lejdi, Zuzi i Karoliny różne potrawy z makaronem w roli głównej. Ja zdecydowałam się na włoski klasyk – makaron w sosie boscaiola, w skład którego wchodzi boczek, pieczarki, parmezan i sos śmietanowy. Nie ma co, „boska Jola” nie jest zbytnio „fit”, ale i tak bardzo nam smakowała ;)
Przy okazji warto pamiętać, że makaron nie tylko kuchnią włoską stoi, ale znany, lubiany i spożywany jest niemal na całym świecie. Po więcej makaronowych inspiracji z różnych krajów zapraszam Was do zakładki MAKARONY :)
ORECCHIETTE BOSCAIOLA
(2 porcje)
- 180g orecchiette (ja użyłam kolorowego) – można zastąpić innym dowolnym rodzajem makaronu,
- 70g pancetty lub plasterków wędzonego boczku,
- 100g pieczarek,
- 1 mały ząbek czosnku,
- 150ml śmietanki 18% lub 30% (słodkiej),
- ¼ szklanki startego parmezanu,
- świeżo mielony pieprz
Wędlinę drobno pokroić i podsmażyć na patelni (ja smażyłam bez dodatku tłuszczu). Gdy zacznie się rumienić, dodać pieczarki oraz przeciśnięty przez praskę czosnek, smażyć jeszcze 3 minuty. Wlać śmietankę i gotować na małym ogniu 3-4 minuty, aż sos wygotuje się do połowy. Następnie dodać ser (odrobinę można zostawić do posypania makaronu) i podgrzewać jeszcze krótką chwilę, żeby ser się rozpuścił.
W tym czasie w osolonej wodzie ugotować makaron według instrukcji na opakowaniu. Odcedzić i od razu wymieszać z sosem na patelni. Całość doprawić świeżo mielonym pieprzem (nie ma potrzeby dosalać) i dokładnie wymieszać.
Może zainteresuje Cię również
Puree z dyni to bardzo wdzięczny składnik do kulinarnych eksperymentów. Rok temu pokazywałam Wam przepis na dyniowe pancakes, a tym razem postanowiłam zrobić puszyste i delikatne naleśniki dyniowe.
Takie naleśniki najlepiej smakują z powidłami śliwkowymi, choć z pewnością pyszne byłyby również z nutellą (przy okazji polecam wam przepis na domową nutellę).
PUSZYSTE NALEŚNIKI DYNIOWE
(6 sztuk)
- 2 duże jajka,
- 2 solidne łyżki puree z dyni,
- 1 szklanka mleka,
- ¾ szklanki mąki pszennej,
- opcjonalnie pół łyżeczki przyprawy piernikowej,
- mała szczypta soli,
- masło klarowane do smażenia
Białka oddzielić od żółtek. Żółtka zmiksować razem z dyniowym puree, mlekiem, mąką i solą, można dodać także nieco przyprawy piernikowej do smaku. Ciasto odstawić na pół godziny.
Z białek ubić sztywną pianę i wymieszać ją z ciastem. Jeśli ciasto wydaje się zbyt gęste, można dolać odrobinę wody.
Mocno rozgrzaną patelnię smarować masłem klarowanym i smażyć naleśniki nieco grubsze niż zwykle. Naleśniki dyniowe należy obracać ostrożnie, za pomocą szerokiej łopatki, ponieważ mają delikatniejszą konsystencję niż zwykłe.
Usmażone naleśniki przekładać powidłami śliwkowymi, nutellą lub innym słodkim nadzieniem.
Może zainteresuje Cię również
Podczas mojego niedawnego pobytu w Krynicy Zdrój nabyłam kilka pysznych oscypków oraz ulubione przez M. nitki serowe. Nitki serowe zniknęły w okamgnieniu, ale z oscypków udało mi się przygotować kilka pysznych potraw.
Makaron z oscypkiem i kabanosem chodził za mną już od dawna. Dla kontrastu w makaronie pojawia się też gruszka, która nie tylko nadaje całości słodyczy, ale nadaje potrawie lekkiego „orzeźwienia”. Początkowo do makaronu nie planowałam dodawać sosu, ale po namyśle zmontowałam szybką wersję sosu barbecue, ze składników, które miałam w domu. Nie chciałam kupować gotowego sosu BBQ, nie miałam też czasu na długie gotowanie tradycyjnego sosu barbecue. Ta szybka wersja okazała się jednak bardzo smaczna i świetnie podkreśliła wędzony smak oscypka i kabanosa.
Polecam ten sycący i rozgrzewający makaron na chłodne i ponure dni :)
MAKARON Z OSCYPKIEM, KABANOSEM I GRUSZKĄ
(2 porcje)
- 180g makaronu,
- 60g oscypka (2 małe sztuki),
- 90g kabanosów (2 laski),
- 1 twarda gruszka,
- 3 łyżki pikantnego ketchupu,
- 1 łyżeczka sosu worcester lub sojowego,
- 1 łyżeczka octu winnego,
- 1 łyżeczka miodu,
- ½ łyżeczki musztardy,
- ½ łyżeczki wędzonej papryki w proszku (ewentualnie zwykłej słodkiej),
- szczypta pieprzu
Kabanos pokroić na małe kawałki i zrumienić na patelni bez dodatku tłuszczu. Gruszkę podzielić na ćwiartki, usunąć gniazdo nasienne i pokroić w plasterki. Dodać do kabanosów i podsmażać jeszcze minutę. W małym rondelku wymieszać ze sobą ketchup, sos sojowy,miód, ocet winny, musztardę, paprykę w proszku i pieprz, dodając 4-5 łyżek wody. Doprowadzić do wrzenia i gotować 2-3 minuty.
Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie według przepisu na opakowaniu. Odcedzić i od razu wymieszać z kabanosem, gruszkami i gorącym sosem. Dodać pokrojone w kostkę oscypki i całość podgrzewać jeszcze chwilę, żeby ser się stopił.
(inspiracja od Pauli)
Może zainteresuje Cię również
Katayif (lub też kadayif) to ciasto w kształcie bardzo cieniutkich nitek, popularne w kuchni Bliskiego Wschodu. Chociaż do złudzenia przypomina makaron, wykorzystuje się go do robienia słodkich deserów. Jakiś czas temu pokazywałam Wam przepis na słodkie gniazdka z ciasta kadayif, które były naprawdę przepyszne. W opakowaniu była jednak bardzo duża porcja tego ciasta, na szczęście bez problemu można je mrozić. Niedawno przygotowałam inny deser na bazie katayif, bardzo popularny zwłaszcza w Turcji. Chrupiące, przesmażone z orzechami ciasto przełożone jest warstwą delikatnego, mlecznego kremu, co stanowi bardzo oryginalny kontrast. Ciasto wbrew pozorom nie jest jakoś potwornie kaloryczne, ponieważ nie zawiera zbyt wiele tłuszczu, a ja dodatkowo ograniczyłam nieco ilość cukru. Masa mleczna wykonana jest na bazie domowego budyniu i śmietanki w proszku. Z reguły nie używam tego typu produktów w kuchni, ale tu ciekawość wzięła górę. Masa wyszła naprawdę fajna, lekka i nie zamulająca. Niestety użyłam trochę zbyt dużo mleka, dlatego moje ciasto ostatecznie nie trzymało zbyt dobrze kształtu, ale w przepisie podałam już odpowiednią, zmniejszoną ilość płynów ;)
MUHALLEBI KADAYIF
- 300g ciasta kadayif,
- 2/3 szklanki drobno posiekanych (lub zmielonych) orzechów włoskich
- ok. 70g masła,
- 3 łyżki cukru
- opcjonalnie posiekane pistacje do dekoracji
masa:
- 1 litr mleka,
-
3 czubate łyżki skrobi kukurydzianej (nie mąki kukurydzianej),
- 2 czubate łyżki mąki pszennej,
- 1 czubata łyżka cukru z wanilią (lub 1 opakowanie cukru wanilinowego),
- ¾ szklanki cukru,
- 1 opakowanie bitej śmietany w proszku (tzw. „Śnieżki”)
Najpierw należy przygotować budyń: Skrobię kukurydzianą i mąkę pszenną wymieszać z 1 szklanką mleka tak, aby nie było grudek. Pozostałe mleko zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. Do gorącego mleka wlać mączną mieszankę, intensywnie mieszając, aż budyń zgęstnieje, a w smaku nie będzie wyczuwalna mąka. Budyń zdjąć z ognia i zostawić do całkowitego wystudzenia (może być np. na noc). Aby na budyniu nie zrobił się kożuch, można jego powierzchnię szczelnie okryć folią spożywczą albo posypać delikatnie cukrem pudrem).
Ciasto kadayif porwać na mniejsze kawałki, włożyć do dużej miski i odstawić na kilka godzin, aby mógł przeschnąć (dobrze jest go przemieszać od czasu do czasu).
Na dużej patelni stopić masło. Wsypać ciasto kadayif i 3 łyżki cukru. Smażyć na niedużym ogniu około 10-15 minut, mieszając, aż ciasto zacznie się równomiernie rumienić. Wsypać orzechy i przesmażać kolejne 10 minut. Ciasto powinno być złocistobrązowe i bardzo chrupiące. Zdjąć z ognia i zostawić do przestudzenia.
Do całkiem przestudzonego budyniu wsypać „Śnieżkę” i miksować około 4-5 minut, aż masa zrobi się puszysta.
Na dnie foremki (25 x 30 cm) lub szklanego naczynia o podobnych wymiarach wsypać połowę ciasta kadayif. Wylać masę budyniową i wyrównać powierzchnię. Wierzch posypać pozostałym ciastem.
Ciasto wstawić do lodówki na minimum 5-6 godzin, aby masa stężała (można nawet na całą noc).
Ja dodatkowo każdą porcję ozdobiłam posiekanymi pistacjami.
(na podstawie przepisu Emilii)
Może zainteresuje Cię również