Każdy ma jakieś słabości i popełnia jedzeniowe grzeszki. Jakkolwiek śmiesznie to zabrzmi, moją największą słabością jest jedyny słuszny majonez konkretnej firmy z miasta scyzoryków. Wygrywa on nawet z czekoladą ;)
Majonez ten ma zupełnie przyzwoity skład, jednak jego wadą są oczywiście kalorie, co jest – rzecz jasna – normalne dla tego typu produktów. Staram się go ograniczyć, a w sałatkach mieszać z jogurtem (z przewagą jogurtu, tak żeby został tylko majonezowy posmaczek), jednak nie potrafię się wyprzeć tego, że mi on po prostu smakuje.
Od czasu do czasu nachodzi mnie ochota na szukanie zdrowszych alternatyw. Niskokaloryczna, lekka wersja „majonezu” zrobionego z gotowanego na twardo jajka i serka wiejskiego pojawia się od kilku lat na różnych blogach. Podkusiło mnie, żeby wypróbować, bo przepis jest naprawdę banalny.
Oczywiście słowo „majonez” należy tu ująć w duży cudzysłów, ponieważ smakiem znacznie bardziej przypomina po prostu kremowy sos. Nie zmienia to jednak faktu, że można używać go tam, gdzie majonez – do wędlin, na kanapki, do jajek czy sałatek. Warto przynajmniej raz go zrobić (nawet z połowy porcji) i przekonać się, na ile spełnia on nasze oczekiwania. Według mnie jest całkiem smaczny. I chociaż piać z zachwytu nad nim na pewno nie będę, to z uwagi na te nieszczęsne kalorie, na pewno będę wracać do tego przepisu.
dopisek: Po przeróżnych próbach z wykorzystaniem tegoż "majonezu", stwierdzam, że świetnie sprawdza się we wszelakich pastach do chleba jako zamiennik zwykłego majonezu, a także jako baza do sosu czosnkowo-ziołowego :)
"MAJONEZ" LIGHT
400g serka wiejskiego lekkiego,
2 jajka ugotowane na twardo,
sól,
ocet winny i/lub sok z cytryny,
cukier,
musztarda
Serek odsączyć na sitku, śmietankę zachować. Wrzucić do kielicha blendera i zmiksować wraz z ugotowanymi (najlepiej jeszcze ciepłymi) jajkami. Konsystencja powinna być gładka i kremowa, jeżeli „majonez” jest za gęsty, dodać odpowiednią ilość śmietanki. Doprawić do smaku solą i pozostałymi przyprawami według własnych preferencji. Ja lubię raczej ostrzejsze smaki, dlatego dałam ok. ½ łyżeczki soli, 1 łyżeczkę octu winnego, 1 płaską łyżeczkę cukru, 1 łyżeczkę musztardy delikatesowej i jeszcze nieco soku z cytryny.
Gotowy „majonez” przełożyć do słoiczka. Przechowywać w lodówce do około 3 dni.
Może zainteresuje Cię również
Jeśli nadal zastanawiacie się, co podać na obiad w pierwszy lub drugi dzień Świąt, rozważcie polędwiczki w sosie chrzanowym, bo smakują po prostu rewelacyjnie! :) Miękkie, delikatne mięso i kremowy sos z wielkanocnym akcentem chrzanu – to musi być dobre :)
 |
| polędwiczki wieprzowe w sosie chrzanowym |
POLĘDWICZKI WIEPRZOWE W SOSIE CHRZANOWYM
(4 porcje)
2 polędwiczki wieprzowe,
2 szklanki bulionu mięsnego,
1 czubata łyżka mąki,
1 czubata łyżka masła,
ok. ½ szklanki mleka,
2 łyżki śmietany,
2-3 łyżki tartego chrzanu,
sól i pieprz,
olej do smażenia
Polędwiczki umyć, osuszyć, oczyścić z błonek i oprószyć pieprzem. Obsmażyć z każdej strony na dużym ogniu na niewielkiej ilości oleju. Wlać bulion i dusić pod przykryciem 15 minut. W połowie czasu duszenia obrócić mięso na drugą stronę. Niektóre przepisy zalecają duszenie znacznie dłuższe (nawet 50 minut) ale ja jestem zwolenniczką krótkiej obróbki termicznej polędwiczek. Według mnie 15 minut wystarcza, by mięso nie było surowe, a pozostało soczyste i miękkie.
Po tym czasie na drugiej patelni rozgrzać masło, dodać mąkę i zasmażać przez minutę. Mieszając trzepaczką, wlać bulion pozostały z duszenia (polędwiczki w tym czasie wyłożyć na ogrzany talerz i przykryć folią aluminiową, można je też włożyć do piekarnika nagrzanego do ok. 80 stopni C, żeby nie wystygły). Do tak powstałego sosu dodać chrzan i śmietanę. Jeśli sos jest za gęsty, dodać stopniowo mleko, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Doprawić do smaku solą i pieprzem, krótko podgrzać.
Polędwiczki podawać pokrojone w plastry i polane sosem.
Idealnymi dodatkami do tej potrawy są gotowane ziemniaki lub kluski śląskie oraz buraczki.
(inspirowane przepisem z blogu Eksplozja Smaku)
Może zainteresuje Cię również
Oboje lubimy zarówno surówki, jak i sałatki z selera, więc i ta bardzo przypadła nam do gustu. Właściwie jest to jedna z tych klasycznych sałatek-pewniaków, które śmiało można podać na świątecznym stole, bo z pewnością znajdzie się wielu chętnych na nią :)
SAŁATKA Z SELERA KONSERWOWEGO I SZYNKI
1 słoik selera konserwowego,
1 puszka kukurydzy,
300g szynki z indyka (może być konserwowa),
1 czerwona papryka,
ok. 8 cm kawałek pora,
1 łyżka majonezu,
2 łyżki jogurtu,
sól i pieprz,
odrobina soku z cytryny,
szczypta cukru
Pora drobno pokroić, wrzucić do miski i wymieszać ze szczyptą soli. Odstawić, by nieco puścił soki i stracił w ten sposób swoją ostrość.
Seler odsączyć i odcisnąć na sitku z zalewy. Paprykę i szynkę pokroić w kostkę. Kukurydzę odsączyć. Wszystkie składniki wrzucić do miski z porem.
Jogurt wymieszać z majonezem, doprawić do smaku pieprzem, sokiem z cytryny i cukrem (solić już raczej nie trzeba, gdyż wcześniej sól została dodana do pora). Polać sałatkę i wymieszać.
Schłodzić w lodówce kilka godzin, a najlepiej całą noc.
Może zainteresuje Cię również
Przepyszna alternatywa dla klasycznych pasztecików do barszczu. Jajka przepiórcze stanowią oryginalny wielkanocny akcent, no i są fajną niespodzianką w środku chrupiącego pakieciku. Szybko się je robi – co więcej, gotowe pakieciki można włożyć do lodówki i upiec dopiero przed samym podaniem. Warto wypróbować... nie tylko na święta :)
JAJKA PRZEPIÓRCZE Z PIECZARKAMI W CIEŚCIE FRANCUSKIM
(6 sztuk)
1 opakowanie ciasta francuskiego (275g),
6 jajek przepiórczych,
280g pieczarek,
1 mała cebula,
pęczek natki pietruszki,
sól i pieprz,
1 żółtko,
1-2 łyżki mleka,
1 łyżka oleju
Cebulę drobno posiekać. Pieczarki oczyścić i zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
Na patelni rozgrzać olej i wrzucić cebulę. Gdy się lekko zeszkli, dodać pieczarki i smażyć, aż soki które puszczą odparują.
Jajka przepiórcze włożyć do rondelka z wodą i gotować 2 minuty od momentu zagotowania się wody. Przelać zimną wodą i obrać.
Ciasto francuskie rozwinąć i pokroić na 6 kwadratów. Na środku każdego kwadratu nałożyć pieczarki, posypać posiekaną natką i umieścić po jednym jajku. Zlepić pakieciki i posmarować je żółtkiem roztrzepanym z odrobiną mleka.
Piec w 220 stopniach przez około 15 minut, aż będą złociste.
Najlepiej podawać na ciepło.
(przepis z blogu Kolizje Smaków z moimi małymi zmianami)
Może zainteresuje Cię również
Pieczone placki ziemniaczane to świetna alternatywa dla tych tradycyjnych, smażonych. Choć smakują oczywiście nieco inaczej, to według mnie są naprawdę pyszne. W swojej wersji dodałam im wiosennego akcentu w postaci rzeżuchy. Zamiast niej można oczywiście użyć innej zieleniny, na przykład koperku, szczypiorku lub natki pietruszki.
Z plackami świetnie komponuje się sos na bazie jogurtu greckiego z nutą chrzanu.
Wszystko to sprawia, że jest to idealny bezmięsny, postny obiad, doskonale wpasowujący się w ideę Wielkiego Tygodnia.
PIECZONE PLACKI ZIEMNIACZANE Z RZEŻUCHĄ
(2 porcje)
600g obranych ziemniaków,
1 duże jajko,
½ cebuli,
1 duży ząbek czosnku,
garść rzeżuchy,
sól i pieprz,
1 łyżka oleju
sos:
150g jogurtu greckiego light,
1 łyżeczka chrzanu,
sól i pieprz,
szczypta ziół prowansalskich
Ziemniaki zetrzeć na tarce o drobnych oczkach (ale nie na papkę). Odcisnąć, zachowując sok. Wymieszać z jajkiem, posiekaną cebulką i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Dodać skrobię, która osadziła się w soku ziemniaczanym. Jeśli masa jest za sucha, dodać odrobinę tegoż soku. Masę ziemniaczaną doprawić solą i pieprzem, na koniec dodać rzeżuchę i wymieszać.
Płaską blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Za pomocą pędzelka posmarować ją delikatnie olejem. Z masy kłaść na papierze okrągłe i niezbyt grube placki. Z wierzchu posmarować je olejem za pomocą pędzelka.
Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 30 minut. Po mniej więcej 25 minutach można je odwrócić, żeby zarumieniły się z drugiej strony.
Jogurt wymieszać z chrzanem, doprawić solą i pieprzem. Podawać z plackami ziemniaczanymi.
(inspiracja)
Może zainteresuje Cię również
Sałatka idealna zarówno na przedświąteczny post, jak i samą Wielkanoc. Śledzie, ser żółty i ogórki konserwowe znakomicie się ze sobą komponują, a rzeżucha nadaje wiosennego akcentu, a przy tym stanowi bombę witamin :) Nam bardzo, bardzo smakowała.
Sałatka ta najsmaczniejsza jest na drugi dzień, dlatego najlepiej zrobić ją poprzedniego dnia wieczorem.
SAŁATKA ŚLEDZIOWA Z SEREM I RZEŻUCHĄ
ok. 6 filetów śledziowych a la matias,
150-200g żółtego sera (np. gouda),
1 cebula (najlepiej czerwona),
3-4 szt. ogórków kiszonych lub konserwowych,
duża garść rzeżuchy,
1 łyżka majonezu,
2 łyżki jogurtu greckiego light,
pieprz
Śledzie, jeśli są zbyt słone, namoczyć uprzednio w zimnej wodzie (ja moczyłam jakieś 3-4 godziny). Następnie pokroić w paseczki lub w kostkę. Cebulę posiekać, ser żółty i ogórki pokroić w kostkę.
Wszystkie składniki sałatki wymieszać w misce. Majonez wymieszać z jogurtem, doprawić pieprzem, polać sałatkę i ponownie wymieszać.
Schłodzić w lodówce.
(na podstawie przepisu stąd)
Może zainteresuje Cię również
Czym byłyby polskie Święta Wielkanocne bez babki? To charakterystyczne w swoim kształcie ciasto nieodłącznie kojarzy się z wiosną i Wielkanocą.
Ale babki znane są nie tylko w Polsce;)
Przepis na tę babkę o przepięknym, pomarańczowym kolorze pochodzi z Brazylii. Zazwyczaj piecze się ją w tortownicy z kominkiem, ale w klasycznej formie na babkę wygląda równie dobrze. Babka jest mięciutka i delikatna, bardzo wilgotna i długo utrzymuje świeżość.Według mnie po prostu super!
Jedyną jej wadą jest – moim zdaniem – zbyt duża ilość tłuszczu, co niestety jest wyczuwalne. Następnym razem zmniejszę jego ilość. Następnym , bo ta babka z pewnością zagości w tym roku na naszym świątecznym stole :)
Babka powstała w ramach wspólnego pieczenia z Gin i Lejdi - zobaczcie ich wersje tego wielkanocnego wypieku :)
BRAZYLIJSKA BABKA MARCHEWKOWA
250g obranej surowej marchwi,
260g mąki,
1 płaska łyżka proszku do pieczenia,
250g cukru,
4 duże jajka,
200ml oleju roślinnego (lub mniej),
szczypta soli,
masło i bułka tarta do formy
polewa:
120ml mleka,
2,5 łyżki cukru,
2 łyżki kakao,
1 łyżeczka masła,
1 niepełna łyżeczka skrobi kukurydzianej (lub mąki ziemniaczanej)
Marchew zetrzeć na tarce. W blenderze zmiksować najpierw jajka z cukrem, następnie dodać olej i marchew. Miksować, aż marchew będzie zupełnie roztarta i masa będzie miała gładką konsystencję. Ja miksowałam blenderem ręcznym w wysokim kielichowym naczyniu (takim do robienia koktajli) w dwóch partiach – najpierw 2 jajka z połową cukru, połową oleju i połową marchewki, a w drugiej turze resztę, bo całość naraz by mi się nie zmieściła.
Masę marchewkową przelać do miski, dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Całość krótko zmiksować (tym razem już normalnym mikserem) na małych obrotach – tylko do momentu połączenia się składników.
Klasyczną formę do babki wysmarować masłem i wysypać bułką tartą. Przelać ciasto i piec w temperaturze 180 stopni C przez około 45-50 minut, aż wbity patyczek nie będzie obklejony surowym ciastem.
Babkę studzić przez 15 minut przy otwartych drzwiczkach piekarnika, a następnie wyjąć na talerz lub kratkę i zostawić do całkowitego wystudzenia.
Przygotować polewę: Wszystkie składniki wymieszać w rondelku i gotować na małym ogniu, cały czas mieszając, aż masa zacznie się gotować i lekko zgęstnieje. Odstawić, by lekko przestygła, po czym polać babkę.
(na podstawie przepisu z blogu Kuchenne Fascynacje)
Może zainteresuje Cię również