Obsługiwane przez usługę Blogger.

Leniwe z orzechowym puszkiem

By 22:41 , , ,

Pamiętam, że kiedyś w jednym ze starszych numerów PANI był artykuł kulinarny poświęcony kuchni fusion, wraz z kilkoma ciekawymi przepisami, które łączyły tradycję z nowoczesnością, a znanym i lubianym potrawom czyniły swoisty make-up :) jednym z takich przepisów był właśnie ten: Leniwe pierogi z puszkiem z orzechów laskowych. Leniwych nikomu przedstawiać nie trzeba: są proste, smaczne i lubiane przez chyba wszystkich. Spożywane najczęściej z podsmażoną bułką tartą, albo masłem i cukrem. Albo...

Photobucket 

LENIWE PIEROGI Z ORZECHOWYM PUSZKIEM
(przepis na 4 porcje)
500g twarogu,
2 jajka,
1 - 1,5 szklanki mąki,
100g masła,
100g orzechów laskowych,
cukier,
cynamon,
sól

Twaróg zemleć lub przetrzeć przez sitko, dodać żółtka i 2 łyżki masła i utrzeć razem na gładką masę. Z białek i szczypty soli ubić sztywną pianę i delikatnie wmieszać ją w serową masę. Następnie dodać tyle mąki, aby ciasto trzymało kształt. Podzielić je na 4 części. Z każdej z nich zrolować wałek o średnicy ok. 3 cm, a następnie pociąć na nieduże kluseczki. Wrzucać na osolony wrzątek (dobrze jest dolać odrobiny oleju, co zapobiega sklejaniu się klusek), i gotować przez ok. 2 minuty od wypłynięcia leniwych na wierzch.

Orzechy uprażyć na suchej patelni, aż zaczną wydawać mocny aromat, po czym posiekać bardzo drobno lub zmielić w młynku na puch. Resztę masła sklarować (czyli rozpuścić w rondelku na niedużym ogniu i usunąć łyżką mleczy osad). Dodać orzechy, podsmażać przez minutę i polać ugotowane kluski.

W wersji orzechowo-słodkiej, posypać po wierzchu cukrem i cynamonem :)



Orzechowy Tydzień zbliża się ku końcowi, niestety... ale Dni Kuchni Wegetariańskiej jeszcze nie ;)

Może zainteresuje Cię również

3 komentarze

  1. Sorki, ale chyba jakaś głupia jestem, albo co. Nie mogę skopiować przepisu, to właściwie po co je zamieszczasz? Sądziłam, że po to, żeby inni mogli wypróbować, ale chyba nie, bo nie będę przecież gotowała czy piekła z otwartą Twoją stroną, prawda? Za drogo by mnie internet kosztował, o ile w ogóle z torbami bym przez to nie poszła. Tak więc od teraz nie wchodzę na Twoje strony, ale wyszukiwać u siebie Twoich przepisów, żeby je skasować, nie będę, bo niestety, nie znaczyłam, który przepis jest czyj. Przepraszam, nie chciałam łamać żadnych przepisów, tylko popróbować, co ludzie jedzą a ponieważ okazało się, że często lepsze rzeczy, niż ja znam, więc kopiowałam i gotowałam. Sorki, wybacz, już nie będę, zawsze najpierw sprawdzę, czy nie ma zakazu. Pozdrawiam serdecznie i co złego, to nie ja - elka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ale chyba się nie rozumiemy w kwestii podejścia do praw autorskich. Każdą treść - czyli w tym wypadku przepisy - można kopiować do woli na własny użytek. Po to są przepisy, żeby z nich korzystać. Kopiujesz sobie do worda, drukujesz (jeśli chcesz) i masz pod ręką, kiedy Ci potrzebne. Niestety są osoby, które na zasadzie kopiuj + wklej prowadzą własne blogi i fanpejdże na facebooku, twierdząc, że to oni są autorami nie swoich przepisów i zdjęć. Mało tego, są osoby, które kopiują przepisy i zdjęcia, po czym zgłaszają je do różnych konkursów z nagrodami jako swoje. Z oboma praktykami zetknęłam się niestety w kontekście swoich przepisów. I takie podejście jak ja ma każda świadoma blogerka, chyba nikt nie chciałby, by pod jego prace podszywał się kto inny lub nawet dostawał za to nagrody.
      Jeszcze inna sprawa jest, gdy jeden autor bloga korzysta z przepisów z innego bloga. Oczywiście to nic złego, wręcz przeciwnie :) Ja sama korzystam z przepisów z różnych stron. Chodzi tylko o to, by robić samodzielnie zdjęcia, pisać samodzielnie treść i wówczas napisać źródło swojej inspiracji. Ale z Twojego komentarza zrozumiałam, że chodzi Ci tylko o kopiowanie na potrzeby własne. Tak więc powtarzam, że to absolutnie nic złego i kopiować można do woli co tylko jest potrzebne.
      Proponuję zatem nie obrażać się, tylko szperać i korzystać z przepisów na moim blogu, bo właśnie po to je publikuję :)
      pozdrawiam serdecznie, Kasia.

      Usuń
    2. No to jednak jakaś głupia jestem, bo całkiem inaczej to zrozumiałam. Nawet zastanawiałam się, że chyba niepotrzebnie pisałam to, co napisałam, bo pewnie teraz łatwo zostanę namierzona i jakoś tam ukarana. Przepisy kopiuję sobie na komputer, bo nigdy nie wiem, kiedy mi się który przyda. A jak już wykorzystam, wtedy usuwam z komputera, żeby nie powielać, bo lubię za każdym razem przygotowywać coś innego. Dzięki za odpowiedź, bo jednak chętnie korzystam z przepisów już sprawdzonych. Te, które wymyślam sama, nie zawsze wychodzą takie, jak miałam w zamierzeniu, niestety. Pozdrówka i do miłego - elka. /mam na imię Elżbieta/

      Usuń