Dynia makaronowa, którą użyłam do zrobienia pad thai'a okazała się na tyle duża, że wykorzystałam tylko jej połowę. Z drugiej połowy postanowiłam zrobić placki :)
Placki z dyni makaronowej smakują inaczej, niż z dyni zwyczajnej, Hokkaido albo piżmowej. Dynia makaronowa charakteryzuje się specyficzną, włóknistą konsystencją, co sprawia, że strukturą takie placki przypominają odrobinę placki ziemniaczane, chociaż są delikatniejsze no i smak mają inny :) Tak czy siak jest to kolejny dowód na wszechstronność dyni makaronowej :)
 |
| placki z dyni makaronowej z boczkiem |
PLACKI Z DYNI MAKARONOWEJ Z BOCZKIEM
(ok. 12 sztuk)
- 1/2 dużej dyni makaronowej,
- 2 jajka,
- 1/2-2/3 szklanki mąki,
- 1/2 szklanki startego parmezanu,
- 5 plastrów wędzonego, surowego boczku,
- 2 cebulki dymki,
- sól i pieprz,
- olej do smażenia
Z połówki dyni wyjąć pestki, miąższ oprószyć solą i skropić olejem. Ułożyć skórą do góry na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, piec ok. 45 minut w temperaturze 200°C.
Upieczoną dynię pozostawić do lekkiego ostudzenia, następnie za pomocą widelca wyskrobać 'makaronowy' miąższ i przełożyć na warstwę papierowych ręczników. Przykryć kilkoma kawałkami ręcznika i dociskając, pozbyć się z dyniowego 'makaronu' jak najwięcej wody. Dynię przełożyć do miski.
Boczek pokroić na małe kawałki i podsmażyć na patelni, aż zrobi się chrupiący.
Cebulki dymki posiekać wraz z zielonym szczypiorem.
Do miski z dynią dodać 1/2 szklanki mąki, boczek, cebulkę, parmezan i jajka. Doprawić solą i pieprzem, całość bardzo dokładnie wymieszać.
Na patelni rozgrzać niewielką ilość oleju i za pomocą łyżki kłaść nieduże, okrągłe placki. Smażyć na średnim ogniu z obu stron na złocisty kolor. Jeśli placki zbytnio się rozpadają, do ciasta należy dodać więcej mąki.
Placki z dyni makaronowej podawać z dodatkiem śmietany lub sosu czosnkowego.
Może zainteresuje Cię również
Owce stanowią ogromnie ważny element islandzkiej gospodarki. Szacuje się, że na całej wyspie mieszka ich cztery razy więcej niż ludzi. To dzięki owcom Islandia słynie z charakterystycznych swetrów, odpornych na niską temperaturę, wiatr i deszcz. Tym samym baranina i jagnięcina stanowią nieodłączny element islandzkiej kuchni. W sklepach mięso baranie i jagnięce zajmuje mniej więcej taką powierzchnię w lodówkach, ile w polskich sklepach drób i wieprzowina razem wzięte. Dość nietypowym islandzkim przysmakiem jest głowizna, a pojedynczo zapakowane baranie łby leżące w zamrażarkach co wrażliwszym osobom mogą wydawać się z deka makabryczne. Sama nie wiem, czy skusiłabym się na tego rodzaju przysmak, ale miałam okazję spróbować salcesonu zrobionego z baraniej głowizny i oboje z M. jednoznacznie stwierdziliśmy, że jest przepyszny.
Sama kuchnia islandzka jest dość prosta i oszczędna w składnikach, co wcale nie znaczy, że niesmaczna :) doskonałym przykładem jest poniższa zupa: sycąca, rozgrzewająca, idealna na jednodaniowy obiad w chłodny dzień. Zupa z jagnięciny dość często pojawia się na islandzkich stołach, ponieważ można do niej wykorzystać te części mięsa z kością, które nie nadają się na gulasz lub wykwintniejsze potrawy, np. szyje.
Przy okazji gorąco polecam Wam przepiękny film "Barany. Islandzka opowieść" o dwóch skłóconych ze sobą braciach, dla których owce to całe życie. W jednej ze scen główny bohater posila się właśnie tą zupą :)
KJOTSUPA - ISLANDZKA ZUPA Z JAGNIĘCINY
(przepis na 6 porcji)
- ok. 800 g jagnięciny z kością w dużych kawałkach,
- 1 cebula,
- 3 ząbki czosnku,
- 2 marchewki,
- 1 brukiew,
- 1 korzeń pietruszki,
- 1/2 pora,
- 3 średniej wielkości ziemniaki,
- 1 liść laurowy,
- 3 ziarna ziela angielskiego,
- suszony tymianek,
- sól i pieprz,
- olej do smażenia
Na patelni rozgrzać niewielką ilość oleju i obsmażyć na niej mięso ze wszystkich stron. Przełożyć do garnka, a na tej samej patelni rozgrzać jeszcze odrobinę oleju i podsmażyć na niej posiekaną cebulę i czosnek. Cebulę z czosnkiem przełożyć do garnka, dodać łyżeczkę soli, liść laurowy i ziele angielskie, całość zalać 1,5 litra wody. Doprowadzić do wrzenia, następnie zmniejszyć ogień do małego i gotować pod przykryciem 1,5 godziny.
Obrać warzywa. Marchewki, pietruszkę i por pokroić w plastry, brukiew i ziemniaki w kostkę. Dodać do zupy i gotować jeszcze 30 minut, aż warzywa będą miękkie. Na koniec doprawić do smaku solą, pieprzem i łyżeczką suszonego tymianku.
 |
| kadr z filmu "Barany. Islandzka opowieść" |
Może zainteresuje Cię również
Islandzkie kleinur są puszyste jak pączki, mają kształt faworków, a proporcjami składników przypominają raczej oponki... Chociaż nie do końca ;) Bo kleinur są jedyne w swoim rodzaju. Dzięki dodatkowi amoniaku, świeżo usmażone kleinur są niesamowicie chrupiące z zewnątrz i mięciutkie w środku, a do tego - jak większość skandynawskich wypieków - pięknie pachną kardamonem.
Na Islandii kleinur są bardzo popularne, można je kupić w wielu sklepach i marketach, ale tak jak to bywa z przemysłowymi wypiekami - nie umywają się smakiem do tych przygotowanych w domu :) A przygotować warto, bo zarobienie ciasta zajmuje dosłownie moment.
Kleinur najsmaczniejsze są tego samego dnia, w którym zostały usmażone. Następnego dnia również są OK, ale nie mają już tej charakterystycznej tekstury. Z poniższego przepisu wychodzi ok. 18 sztuk. Jeśli macie w domu kilkoro łasuchów, warto przygotować ciasto z podwójnej porcji.
Dodatek amoniaku jest w tym wypadku niezbędny. Wiem, że obecnie amoniak w kuchni jest rzadko stosowany i coraz trudniej go zdobyć; najlepiej szukać go w małych osiedlowych sklepikach. Podczas smażenia amoniak paruje wydzielając niezbyt miłą woń, ale w samych kleinur jest on już niewyczuwalny :)
 |
| kleinur - islandzkie pączki |
KLEINUR
- 250 g mąki,
- 75 g cukru,
- 1 łyżeczka amoniaku,
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka mielonego kardamonu,
- 1 jajko,
- 20 g miękkiego masła,
- 75 ml mleka,
- olej do smażenia
Mąkę wymieszać w misce z amoniakiem, proszkiem do pieczenia i kardamonem. Dodać jajko, masło i mleko, całość wyrobić na miękkie, gładkie ciasto (najlepiej użyć do tego celu miksera z hakami do ciast drożdżowych).
Ciasto przenieść na oprószony mąką blat, rozwąłkować na grubość ok. 0,5 cm i pokroić na pasy grubości 5-6 cm, następnie pasy pokroić na ukos w romby. Na środku każdego rombu zrobić nacięcie, po czym przepleść przez niego jeden z końców - podobnie jak w przypadku faworków.
Kleinur smażyć na głębokiem oleju z obu stron na złocisty kolor.
Po usmażeniu odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowych ręcznikach i oprószyć cukrem pudrem.
 |
| kleinur przepis |
Może zainteresuje Cię również
Dynia makaronowa to niewątpliwie moje największe odkrycie sezonu :) Dodatkowym jej atutem jest fakt, że wyhodowałam ją od nasionka, co daje mi niesamowitą satysfakcję.
Dynia makaronowa jest wyjątkową odmianą dyni, ponieważ jej zastosowanie różni się od pozostałych odmian. Jej miąższ po upieczeniu (lub ugotowaniu) rozdziela się na włókna przypominające makaron. Z tego powodu idealnie zastępuje tradycyjny makaron i daje niesamowite pole do popisu w kwestii kulinarnej kreatywności. A najważniejsze przecież jest, aby zdrowe potrawy nie były nudne i monotonne :)
W tym przypadku dynia makaronowa z powodzeniem zastąpiła makaron ryżowy w pad thaiu - jednej z moich ulubionych potraw. Moja dynia była duża, dlatego połówka w zupełności wystarczyła na dwie porcje dla mnie i M.
Przepis bierze udział w konkursie z marką Ambition "Zdrowa jesień na talerzu" #myAmbition
 |
| naczynie żaroodporne Ambition |
PAD THAI Z DYNI MAKARONOWEJ
(przepis na 2 porcje)
- 1 niewielka dynia makaronowa (lub połówka dużej),
- 2 cebulki dymki,
- 1-2 ząbki czosnku,
- 1 łyżeczka świeżo startego imbiru,
- 1 filet z piersi kurczaka,
- 1 jajko,
- 1 duża garść świeżych kiełków fasoli mung
- 1 łyżka sosu sojowego,
- 1 łyżka sosu rybnego,
- 1 łyżka pasty tamaryndowej
- 1 czubata łyżka cukru trzcinowego,
- 1 łyżeczka sosu sambal oelek,
- sól,
- olej do smażenia (najlepiej arachidowy),
- 2 łyżki posiekanych orzeszków ziemnych,
- świeża kolendra do posypania
Dynię przekroić na pół, usunąć środek z pestkami, a pozostały miąższ oprószyć solą i posmarować olejem. Ułożyć w żaroodpornym naczyniu skórą do góry i piec w piekarniku nagrzanym do 200°C przez 35-45 minut (w zależności od wielkości dyni.
Na ok. 15 minut przed końcem pieczenia przygotować pozostałe składniki: W miseczce wymieszać sos sojowy, sos rybny, pastę tamaryndowa, cukier i sos sambal oelek.
Białe części cebulki dymki pokroić w piórka, szczypior posiekać i odłożyć do dekoracji. Czosnek w plasterki, a kurczaka w bardzo cienkie paseczki (najwygodniej kroi się mięso, gdy jest jeszcze częściowo zmrożone).
W woku lub na patelni rozgrzać odrobinę oleju, wrzucić cebulę i smażyć na dużym ogniu przez krótką chwilę, aż się zeszkli. Dodać czosnek i imbir, wymieszać, następnie wrzucić kurczaka. Smażyć kilka minut, a gdy mięso się zetnie, odsunąć go na brzegi woka, a w wolne miejsce pośrodku wbić jajko. Delikatnie mieszając, ściąć jajko tak jak na jajecznicę. Na koniec dodać kiełki fasoli, całość wymieszać i zdjąć z ognia.
Upieczoną dynię odstawić na kilka minut, żeby uniknąć poparzenia, następnie za pomocą widelca "wyskrobać" makaron, pozostawiając samą skórę. Gorący makaron przełożyć do woka, całość zalać przygotowanym wcześniej sosem i wymieszać.
Tuż przed podaniem każdą porcję posypać orzeszkami ziemnymi, kolendrą i szczypiorem z cebulki dymki.
 |
| naczynie żaroodporne Ambition |
 |
| Dynia makaronowa pad thai |
Może zainteresuje Cię również
Bataty dają ogromne pole do kulinarnego popisu. Można zrobić z nich pyszną zupę-krem z batata, użyć jako nadzienie do ravioli, a nawet dodać do ciasta drożdżowego i upiec pomarańczowe bułeczki z batatami :)
Tym razem jednak razem z Mopsikiem, Martynosią, Pati i Malwinną postawiłyśmy na batata pieczonego. A że batat jest z natury duży, świetnie nadaje się do farszerowania. Mój farsz inspirowany jest kuchnią meksykańską: jest tu kurczak, papryka i fasola oraz charakterystyczne dla kuchni meksykańskiej przyprawy.
BATATY FASZEROWANE PO MEKSYKAŃSKU
(przepis na 2 porcje)
- 2 średniej wielkości bataty,
- 1 mały filet z kurczaka,
- 1/4 czerwonej papryki,
- 1/4 żółtej papryki,
- 1/4 zielonej papryki,
- 1 mała puszka czerwonej fasoli,
- 80 g sera cheddar lub podobnego (użyłam sera Leicester),
- 1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku,
- 1/2 łyżeczki mielonego kuminu,
- 1/2 łyżeczki suszonego oregano,
- 1/2 łyżeczki wędzonej papryki w proszku (opcjonalnie)
- sól i pieprz do smaku,
- świeża kolendra do posypania
- awokado do podania (opcjonalnie)
- kawałki limonki do skropienia
Każdy batat ponakłuwać w kilku miejscach widelcem, a następnie osobno zawinąć w folię aluminiową. Piec w 180-200°C do miękkości (jeśli bataty są większe, pieczenie może trwać nieco dłużej. Bataty można upiec wcześniej, nawet poprzedniego dnia, przy okazji używania piekarnika do innych celów, np. pieczenia ciasta). Miękkość batatów można sprawdzić, wbijając w nie widelec.
Na ok. 20 minut przed końcem pieczenia przygotować nadzienie: Cebulę posiekać i podsmażyć na odrobinie oleju. Dodać pokrojonego na małe kawałki kurczaka, a gdy się zetnie, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i kolorowe papryki pokrojone w małe paski. Smażyć ok. 5 minut, aż papryka nieco zmięknie. Doprawić kuminem, słodką papryką, oregano, wędzoną papryką oraz solą i pieprzem do smaku.
Upieczone bataty odstawić na 5-10 minut, tak by się nie poparzyć, następnie odwinąć z folii i ostrożnie przekroić na pół. Za pomocą łyżki wyjąć większość miąższu, pozostawiając ścianki o grubości ok. 1 cm. Bataty ułożyć w lekko natłuszczonym naczyniu żaroodpornym. Wydrążony miąższ przełożyć na patelnię z kurczakiem i warzywami, dokładnie wymieszać. Powstałym farszem obficie napełnić wydrążone bataty i posypać startym serem.
Piec w 200°C ok. 15 minut, aż ser się stopi.
Upieczone bataty posypać kolendrą i kawałkami awokado. Podawać z ćwiartkami limonki do skropienia.
Może zainteresuje Cię również
Plokkfiskur to popularna na Islandii potrawka z białej ryby i ziemniaków. Znana jest jako jedno z tradycyjnych islandzkich dań. Pomimo swojej prostoty wykonania i składników, jest bardzo smaczna, a przy tym sycąca i rozgrzewająca. To prawdziwe islandzkie 'soul food', poprawiające nastrój w ciemne i chłodne dni.
Zazwyczaj plokkfiskur podaje się z tradycyjnym chlebem islandzkich pasterzy, czyli rugbrau∂, ale świetnie smakuje również z ciemnym żytnim chlebem lub pumperniklem.
PLOKKFISKUR - ISLANDZKA POTRAWKA Z RYBY I ZIEMNIAKÓW
(przepis na 4 porcje)
- 600 g filetów z dorsza lub innej białej ryby,
- 600 g ziemniaków,
- 1 duża cebula,
- 3 łyżki masła,
- 3 łyżki mąki,
- 350 ml mleka,
- sól i pieprz,
- szczypiorek
Ziemniaki ugotować w mundurkach w osolonej wodzie, lekko przestudzić, obrać ze skórki i pokroić w dość grube plastry.
Filety z ryby (bez skóry) pokroić na podłużne kawałki grubości ok. 3-4 cm.
Na dużej patelni roztopić masło i wrzucić posiekaną cebulę. Smażyć, a gdy się zeszkli i zacznie rumienić, dodać mąkę i dokładnie wymieszać. Następnie, cały czas mieszając trzepaczką, stopniowo wlewać mleko, rozcierając tworzące się grudki. Doprawić solą i pieprzem. Gdy sos zgęstnieje, zmniejszyć ogień i dodać kawałki ryby. Gotować 5-6 minut, bardzo delikatnie mieszając. Gdy ryba się ugotuje (mięso zacznie rozpadać się na płatki) dodać ziemniaki i całość delikatnie wymieszać. Na koniec posypać posiekanym szczypiorkiem.
 |
| Islandia, Latrabjarg |
Może zainteresuje Cię również
Skolebollar oznacza po prostu "szkolne bułeczki". Nazwa pochodzi stąd, iż bułeczki były często podawane na szkolnych stołówkach jako element lunchu lub też sprzedawane na szkolnych kiermaszach wypieków. Skolebollar były szczególnie popularne w latach pięćdziesiątych, przypuszczam więc, że teraz wypiek ten wyszedł z mody i jest raczej retro smakołykiem na miarę naszej wuzetki ;)
Nie zmienia to faktu, że te charakterystyczne bułeczki z budyniem i lukrem posypanym wiórkami kokosowymi są bardzo smaczne i trudno sobie odmówić jednej do porannej kawy lub szklanki mleka - połączenie wanilii, kokosa i pachnącego kardamonem ciasta jest po prostu wspaniałe. Kardamon w krajach skandynawskich jest bardzo popularną potrawą i dodaje się go do większości wypieków, dlatego swoje skolebollar przygotowałam w ramach wspólnego kardamonowego pieczenia z Mopsikiem, Gin i Anią :)
Skolebollar najsmaczniejsze są tego samego dnia, w którym były upieczone, ale następnego są również w porządku :)
SKOLEBOLLAR - NORWESKIE BUŁECZKI Z BUDYNIEM
(przepis na ok. 10 sztuk)
- 60 g masła,
- 60 g cukru,
- 250 ml letniego mleka,
- 1 łyżeczka suszonych drożdży (lub 12 g świeżych),
- 400 g mąki,
- 1 łyżeczka mielonego kardamonu,
- szczypta soli,
- 1 roztrzepane jajko do posmarowania bułeczek
nadzienie:
- 250 ml mleka,
- 125 ml śmietanki kremówki,
- 1 jajko,
- 1 żółtko,
- 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej lub skrobi kukurydzianej,
- 3 łyżki cukru,
- 2 łyżeczki cukru waniliowego
lukier:
- 1 szklanka cukru pudru,
- 2 łyżki gorącej wody,
- wiórki kokosowe do oprószenia
Masło stopić, wlać do miski, dodać cukier, mleko i drożdże. Dokładnie wymieszać i odstawić na 10 minut, aż drożdże zaczną pracować. Po tym czasie dodać mąkę, kardamon i sól, wyrobić gładkie, miękkie i elastyczne ciasto (ręcznie lub za pomocą miksera z hakami do ciast drożdżowych). Miskę z ciastem przykryć ściereczką kuchenną i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 godz. (ciasto powinno podwoić swoją objętość).
W tym czasie przygotować nadzienie: wszystkie składniki umieścić w rondlu o grubym dnie, dokładnie wymieszać trzepaczką i gotować na niedużym ogniu, cały czas mieszając. Gdy gorąca masa zacznie gęstnieć, mieszać bardzo intensywnie, żeby nie powstały grudki. Gotowy budyń przykryć i odstawić do ostudzenia (masa nakładana do drożdżówek może być lekko ciepła, ale nie może być gorąca).
Wyrośnięte ciasto podzielić na 10 równych części (po ok. 75-80 g każda), uformować okrągłe bułeczki i ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, kładąc je złączeniem do dołu i zachowując kilkucentymetrowe odstępy. Bułeczki przykryć ściereczką kuchenną i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 30 minut (powinny podwoić swoją objętość).
Za pomocą palców zrobić w każdej bułeczce dość duże wgłębienie (ciasto na dole wyłębienia powinno być bardzo cienkie). Każde wgłębienie napełnić kremem waniliowym.
Bułeczki posmarować za pomocą pędzelka roztrzepanym jajkiem (pomijając budyniowy środek) i piec w 180 stopniach przez ok. 15-20 minut, aż będą rumiane. Upieczone bułeczki przełożyć na kratkę i pozostawić do ostudzenia.
Cukier puder i gorącą wodę dokładnie wymieszać i powstałym lukrem posmarować brzegi bułeczek dookoła budyniu i od razu posypać je wiórkami kokosowymi.
Może zainteresuje Cię również