Nietypowe bułeczki, które można zrobić dosłownie w krótką chwilę. Wywodzą się z diety proteinowej, dlatego nie zawierają mąki, a jedynie mleko w proszku i jajka. Nigdy nie byłam zwolenniczką diety białkowej jako takiej, jednak niektóre przepisy są ciekawe i inspirujące, dlaczego więc nie włączyć ich do normalnego, racjonalnego stylu żywienia? :)
W oryginale mleko powinno być odtłuszczone, ja jednak użyłam pełnego, bo takie miałam napoczęte w lodówce, a chciałam je zużyć :) Ponoć mleko może być zarówno sproszkowane, jak i granulowane. Proporcje trzeba jednak dobrać nieco na oko, ponieważ 1 łyżka mleka w proszku jest niemal 2 razy cięższa niż granulowanego.
Bułeczki mają słodkawy, mleczny posmak i świetnie nadadzą się jako baza słodkiego śniadania. Oczywiście ich konsystencja jest nieco inna niż tradycyjnych bułek – bardziej delikatna i odrobinę „gąbczasta”. Czytając opinie o nich w internecie, niektórzy skarżyli się, że wychodzą gumowate. Moje wcale jednak takie nie były – może to właśnie zasługa użycia pełnego mleka, a nie odtłuszczonego?
Nam bardzo smakowały i na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tego przepisu – zapewne wtedy, gdy za oknem będzie lał deszcz i nie będzie mi się chciało wychodzić z domu do piekarni ;)
Dodam jeszcze tylko, że nie wiem niestety, jak długo takie bułeczki da się przechowywać, ponieważ wszystkie zjedliśmy na śniadanie ledwo wystygły ;)
SZYBKIE BUŁECZKI MLECZNE BEZ MĄKI
(5 sztuk)
- ok. 9 łyżek mleka w proszku,
- 3 średnie jajka,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Wszystkie składniki wymieszać łyżką w misce. Ilość mleka w proszku dobrać tak, żeby masa była gęsta.
Płaską blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Łyżką nakładać okrągłe „kupki” z ciasta. Piec w 170 stopniach przez 10-12 minut, aż bułeczki będą zarumienione.
(zainspirowane przepisem stąd, z moimi zmianami)
Może zainteresuje Cię również
I oto jest, drodzy Czytelnicy! Po niespełna pięciu latach od założenia tej strony, na mirabelkowym blogu pojawia się przepis z mirabelkami w roli głównej ;)))
Przyznajcie się – nie spodziewaliście się, że kiedykolwiek to nastąpi ;)
No cóż, ironia losu powodowała, że albo drzewko nie obradzało, albo tata zużywał wszystkie owoce do nalewki. Tym razem jednak dostałam od rodziców sporą siatę słodziutkich, czerwonych mirabelek. Zrobiłam z nich dżem – może i banalny pomysł, ale wyszedł tak pyszny, że wyjadałam go łyżką wprost z garnka i ciężko było przestać :)
Przepis jest bardzo łatwy i szybki do zrobienia. Dżem nie wymaga długiego smażenia, jak przy powidłach. Można do niego wykorzystać zarówno czerwone, jak i żółte mirabelki.
Z tej ilości składników wychodzi 5-6 słoiczków 300ml.
DŻEM MIRABELKOWY
- 2kg mirabelek,
- 1 opakowanie dżemfixu/konfiturexu 3:1,
- sok z ½ cytryny,
- 600-700g cukru (w zależności od tego, jak słodkie są owoce)
Mirabelki umyć i wypestkować. Umieścić w garnku o grubym, nieprzywieralnym dnie. Smażyć na średnim ogniu około 10 minut, aż owoce zaczną się trochę rozpadać. Wsypać dżemfix, mieszać około 1 minuty, następnie dodać cukier (wg uznania, moje owoce były słodkie i 600g w zupełności wystarczyło) oraz sok z cytryny. Gotować ok. 2 minut. Zdjąć z ognia i wymieszać jeszcze chwilę, aż piana zniknie.
Gorący dżem przelać do wyparzonych/wypieczonych słoiczków, mocno zakręcić, postawić do góry dnem i zostawić do wystudzenia.
Zamiast tego słoiczki z dżemem można również zapasteryzować metodą tradycyjną lub w piekarniku (100 stopni przez około 20 minut).
(na podstawie przepisu z bloga Ani)
Może zainteresuje Cię również
Łatwa i w miarę szybka potrawka na bazie fasolki szparagowej i kiełbasy to świetna propozycja na niedrogi obiad w środku tygodnia. Warto przygotować ją właśnie teraz, kiedy fasolka i papryka są najtańsze. Idealnym dodatkiem do takiego „gulaszu” będą ziemniaki albo pieczywo :)
GULASZ Z FASOLKI SZPARAGOWEJ Z KIEŁBASĄ
(4 porcje)
- 500g żółtej fasolki szparagowej,
- 400g kiełbasy,
- 1 strąk czerwonej papryki,
- 1 strąk zielonej papryki,
- 1 strąk pomarańczowej papryki,
- 1 puszka krojonych pomidorów,
- ½ szklanki bulionu warzywnego lub drobiowego,
- 2 łyżki oleju,
- 2 łyżki śmietany,
- 1 łyżka mąki,
- sól i pieprz,
- szczypta suszonego majeranku i tymianku,
- natka pietruszki
Fasolkę oczyścić, usunąć końcówki, pokroić na mniejsze kawałki. W garnku zagotować wodę, wrzucić fasolkę i gotować 5-7 minut. Odcedzić.
Cebulę posiekać. Papryki oczyścić i pokroić w paski.
W rondlu lub głębokiej patelni rozgrzać olej, wrzucić cebulę i paprykę. Smażyć na średnim ogniu kilka minut, aż cebula się zeszkli. Dodać fasolkę i pomidory z puszki, wlać bulion, doprawić solą, pieprzem i ziołami. Dusić pod przykryciem około 10 minut.
Kiełbasę pokroić w plasterki i lekko podsmażyć na drugiej patelni, bez dodatku tłuszczu. Dodać do warzyw i dusić kolejne 10 minut.
Śmietanę rozmieszać z mąką i dodać do gulaszu, dokładnie wymieszać i gotować jeszcze krótką chwilę, aż sos się zagęści. W razie potrzeby jeszcze raz doprawić. Przed podaniem posypać natką pietruszki.
(przepis z książeczki „Gulasze i potrawki” H. Szymanderskiej z moimi zmianami)
Może zainteresuje Cię również
Ciabatta to popularne włoskie pieczywo pszenne. Ze względu na swój wydłużony i dość płaski kształt, nazwa tego chlebka oznacza dosłownie „kapeć”.
Charakterystyczne dla wyrobu ciabatty jest pozostawienie zaczynu (tzw. bigi) na około 12 godzin przed zabraniem się za wyrabianie ciasta właściwego. Ponadto najlepsze wg mnie są ciabatty bardzo lekkie, z dużymi dziurami w środku i chrupiącą skórką. Aby osiągnąć taki efekt, ważne jest zarówno odpowiednie i staranne wyrobienie ciasta, jak i bardzo delikatne formowanie bochenków przed upieczeniem. Kiedy pierwszy raz robiłam ciabattę (jakiś rok temu) nie zastosowałam się do tych wskazówek i dlatego nie byłam zbytnio zadowolona z efektu. Tym razem włożyłam w to znacznie więcej serca i uwagi, a efekt przerósł moje oczekiwania ;) Ciabatty wyszły tak pyszne, że nie mogliśmy się z M. oderwać od nich ;)
Nie powiem, jest z tym pieczywem trochę zachodu, ale jego smak, w połączeniu z sałatką caprese albo po prostu samą oliwą, jest po prostu wspaniały :)
Ciabattę przygotowałam w ramach wspólnego pieczenia razem z Gin i Martynosią :)
CIABATTA
zaczyn (biga):
- 7 g świeżych drożdży,
- ½ łyżeczki cukru,
- 200 ml letniej wody,
- 175 g mąki pszennej (typ 650)
ciasto właściwe:
- 7 g świeżych drożdży,
- ½ łyżeczki cukru,
- 2 łyżeczki soli,
- 30 ml letniego mleka,
- 120 ml letniej wody,
- 50 ml oliwy,
- 350 g mąki pszennej (typ 650)
Zaczyn: Drożdże wkruszyć do miski, dodać cukier i odrobinę letniej wody. Wymieszać, a gdy drożdże się rozpuszczą, dodać przesianą mąkę i resztę wody. Całość dobrze połączyć – najlepiej mikserem z hakami do ciasta drożdżowego, ponieważ zaczyn jest rzadki. Miskę przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 10-12 godzin.
Ciasto właściwe: Drożdże rozmieszać z cukrem i letnim mlekiem. Dodać do 12-godzinnego zaczynu razem z wodą, oliwą, mąką i solą. Całość dokładnie wyrobić, aż będzie gładkie, sprężyste i nie klejące się do rąk – najlepiej zastosować metodę Bertineta (KLIK) przez około 10 minut. Wyrobione ciasto włożyć z powrotem do miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1,5-2 godziny. Ciasto powinno nawet potroić swoją objętość.
Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia i obficie oprószyć mąką. Ciasto delikatnie przełożyć z miski na blachę i szerokim, ostrym nożem delikatnie podzielić na 2 części. Ciasta nie należy ugniatać, raczej lekko ciągnąć, tak żeby nie zniszczyć pęcherzyków powietrza, które się w nim utworzyły. Delikatnie uformować dwa podłużne bochenki o szerokości ok. 5 cm (nie muszą być idealnie równe, oryginalna ciabatta też jest 'pokrzywiona'). Oba chlebki oprószyć lekko mąką, przykryć ściereczką i ponownie ostawić do lekkiego wyrośnięcia na mniej więcej 15 minut.
Piekarnik nagrzać do temperatury 220 stopni. Na dnie piekarnika wstawić małą foremkę lub żaroodporną miseczkę wypełnioną zimną wodą (pieczenie z parą wodną powoduje powstanie chrupiącej skórki w chlebie).
Blachę z ciabattami wstawić do piekarnika na środkowy poziom i piec ok. 25-30 minut. Na mniej więcej 5 minut przed końcem pieczenia wyjąć miseczkę z wodą.
Upieczone ciabatty mają złocistą skórkę, a po uderzeniu bochenka od spodu, powinien wydawać głuchy odgłos. Chlebki wystudzić na kratce.
(na podstawie przepisu Basi Ritz z moimi zmianami)
Może zainteresuje Cię również
Dziś mam dla Was propozycję obiadu na słodko :) Zapiekanka jabłkowa to coś, co wielu osobom kojarzy się ze smakiem dzieciństwa. U mnie mama robiła zawsze taką zapiekankę z makaronem, ale tym razem wypróbowałam opcję z ryżem i przyznam, że nie potrafię stwierdzić, która bardziej mi smakuje ;)
ZAPIEKANKA Z RYŻU I JABŁEK
(4 porcje)
- 300g ryżu,
- 1kg słodkich jabłek,
- 250ml śmietanki 30%,
- 2 jajka,
- 3 łyżki cukru,
- 1 łyżeczka cynamonu,
- 1 łyżka miękkiego masła
Ryż ugotować wg przepisu na opakowaniu. Nieco przestudzić, po czym wymieszać z 2 łyżkami cukru, połową śmietanki i jajkami.
Jabłka obrać, zetrzeć na tarce o grubych oczkach i wymieszać z 1 łyżką cukru i cynamonem.
Żaroodporne naczynie wysmarować masłem. Nałożyć 1/3 ryżu, połowę jabłek, następnie drugą część ryżu, jabłka i na wierzch ostatnią warstwę ryżu. Całość polać pozostałą śmietanką.
Piec w 180 stopniach przez 45 minut. Po upieczeniu odstawić zapiekankę na 15-20 minut, żeby lepiej się kroiła.
(na podstawie przepisu stąd, z moimi zmianami)
Może zainteresuje Cię również
Dostałam od mamy całkiem pokaźną cukinię, która aż się prosiła o nadzianie jej jakimś farszem i upieczenie ;) Wybór padł na farsz warzywny, wzbogacony serem feta i odrobiną goudy w bonusie. W efekcie powstał smaczny, lekki, typowo letni obiad. Swoją połówkę wciągnęłam w okamgnieniu, M. również zjadł, jednak musiałam obiecać, że następnym razem wybiorę jednak farsz mięsny. Ech ci faceci ;)
CUKINIA FASZEROWANA WARZYWAMI I SEREM
(2 porcje)
- 1 dość duża cukinia (ok. 600g),
- ½ czerwonej papryki,
- 4-5 łyżek ciecierzycy z puszki,
- 2 niewielkie, mięsiste pomidory,
- ½ cebuli,
- 1 duży ząbek czosnku,
- 80g sera feta,
- 50g sera żółtego (np. goudy),
- 1 łyżka oliwy,
- 1 łyżeczka octu balsamicznego (w przypadku braku – można pominąć),
- sól i pieprz,
- zioła prowansalskie,
- suszony tymianek i bazylia,
- świeża natka pietruszki
Cukinię umyć, przeciąć wzdłuż na pół, a następnie łyżką wydrążyć środek. Część wydrążonego miąższu (najlepiej takiego bez pestek) drobno pokroić (tak mniej więcej 4 łyżki). Wydrążone cukinie oprószyć w środku solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi.
Paprykę pokroić w kostkę. Pomidory sparzyć, obrać i drobno pokroić, usuwając wodnistą część z pestkami.
Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić posiekaną cebulę, a gdy się zeszkli, dodać paprykę, pokrojoną część cukinii i przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażyć na niezbyt dużym ogniu około 4-5 minut. Skropić octem balsamicznym, dodać pomidory, osączoną ciecierzycę i pokruszony ser feta oraz 2 łyżki posiekanej natki. Doprawić do smaku solą, pieprzem, suszoną bazylią i tymiankiem. Dokładnie wymieszać. Powstałym farszem napełnić cukinie. Umieścić w naczyniu żaroodpornym lub na blasze wyścielonej folią aluminiową.
Piec w 180 stopniach przez 20 minut. Następnie posypać startym serem i piec jeszcze 5 minut, aż ser się stopi.
Przed podaniem posypać natką pietruszki.
(na podstawie przepisu z blogu fotogoto)
Może zainteresuje Cię również
Do kurczaka z karaibskiej rafy podałam taką oto chrupiącą sałatkę z kukurydzy i ogórka. Jest bardzo prosta do zrobienia, ale smakuje świetnie. Słodka kukurydza doskonale komponuje się z soczystym ogórkiem. Idealnie pasuje do pieczonego kurczaka a także wieeelu potraw grillowych. Polecam!
PRZYSMAK Z KUKURYDZY I OGÓRKA
1 puszka kukurydzy,
1 długi ogórek,
1 łodyga selera naciowego,
2 łyżki oliwy,
2 łyżki octu winnego lub jabłkowego,
1 łyżeczka cukru,
szczypta soli,
szczypta mielonych nasion kolendry lub kminku
Łodygę selera i ogórek pokroić w drobną kostkę (ogórek można obrać lub nie, według uznania, ja obrałam). Kukurydzę osączyć z zalewy i wymieszać wszystkie warzywa w misce. Oliwę wymieszać z octem, cukrem, solą i kolendrą lub kminkiem. Polać sałatkę i wymieszać. Wstawić do lodówki na 2 godziny, aby smaki się „przegryzły”.
(przepis z książki „Grill i dania na piknik”)
Może zainteresuje Cię również