Od czasu do czasu wracam do tego przepisu, bo jest to jeden z naszych ulubionych sposobów na kurczaka. Słodko-pikantny, śliwkowy sos sprawia, że kurczak jest miękki i aromatyczny. Przepis podpatrzyłam na blogu Edysi :)
KURCZAK PO CYGAŃSKU (na 4 porcje)
4 nogi (udka + podudzia) kurczaka,
1 cebula,
½ szklanki powideł śliwkowych,
½ szklanki pikantnego ketchupu,
8-10szt. suszonych śliwek,
¾ szklanki wody,
sól i pieprz,
słodka papryka w proszku,
olej
Udka oddzielić od podudzi (można też zostawić je w całości). Mięso oprószyć solą, pieprzem i papryką w proszku. Obsmażyć na oleju ze wszystkich stron, aż skórka się zrumieni. Przełożyć mięso do naczynia żaroodpornego. Cebulę posiekać i zeszklić na niewielkiej ilości oleju. Dodać pokrojone na kawałki suszone śliwki, powidła, ketchup i wodę. Gotować, mieszając, aż sos nieco zgęstnieje. Gorącym sosem polać kurczaka. Piec pod przykryciem przez godzinę. Na 15 minut przed końcem pieczenia zdjąc pokrywkę lub folię aluminiową, aby sos mógł bardziej zgęstnieć. Podawać z ziemniakami lub chlebem i dowolną sałatką/surówką.
Maccharoni al ferretto, czyli „makaron z fiszbiny” – to tradycyjny włoski sposób formowania makaronu za pomocą drutu, popularny w rejonie Kalabrii. Pasek makaronu nawija się tak, aby powstała gruba, skręcona rurka. Makaron ten kupiłam w Toskanii i dopiero później doczytałam o jego kalabryjskim pochodzeniu.
Przygotowałam go według przepisu podanego na opakowaniu – z kiełbaskami, grzybami i sosem pomidorowym. Pysznie, sycąco i rozgrzewająco :) Oczywiście ten sos będzie smakował doskonale także z innymi rodzajami makaronu – np. penne.
Jeśli chodzi o maccheroni al ferretto, to ten makaron gotuje się bardzo długo – aż 18 minut. Ciężko się go nakłada, bo łatwo ześlizguje się z łyżki i paskudzi sosem stół i talerz ;P I niestety nie jest zbyt estetyczny w jedzeniu – dlatego nie polecam na romantyczną kolację ;) Niemniej warto było go wypróbować – ot tak, w ramach ciekawostki.
MAKARON Z KIEŁBASĄ I GRZYBAMI W SOSIE POMIDOROWYM (na 4 porcje)
400g makaronu,
250g włoskiej kiełbasy*,
200g grzybów (świeżych lub mrożonych – użyłam mrożonych podgrzybków),
1 puszka pomidorów,
1 łyżka posiekanej natki pietruszki,
1 cebula,
1 kieliszek białego wina,
30g parmezanu,
oliwa,
sól i pieprz,
słodka papryka w proszku
Na patelni rozgrzać odrobinę oliwy i podsmażyć na niej posiekaną cebulę i pokrojoną w plasterki kiełbasę. Dodać pokrojone na plasterki grzyby i smażyć razem kilka minut. Wlać wino i doprowadzić do wrzenia, następnie dodać pomidory w puszce. Doprawić solą, pieprzem, papryką w proszku i natką pietruszki. Dusić ok. 10-15 minut, aż sos zgęstnieje.
Makaron ugotować według przepisu na opakowaniu. Odcedzić i od razu wymieszać z gorącym sosem. Posypać parmezanem i podawać.
* Niestety włoskie kiełbaski są dość trudne do zdobycia w Polsce, ja użyłam surowej dojrzewającej kiełbasy i spisała się b. dobrze :)
A poniżej filmik przedstawiający sposób skręcania makaronu na drucie:
Tak, tak - noworocznymi postanowieniami objęłam także sferę kulinarną :) Lista potraw, które „koniecznie muszę zrobić” rośnie, ale gdy przychodzi co do czego, wszystko rozmywa się i odchodzi na dalszy plan. Konkretna lista na pewno podziałałaby na mnie bardziej mobilizująco.
Dlatego niniejszym postanawiam, iż w 2013 roku upiekę/ugotuję: 1. Banoffee pie 2. Pavlovę 3. Indyka Mole Poblano 4. Schab w sosie waniliowym (oczywiście nie słodkim ;) 5. Ptysie 6. Hummus 7. Cantuccini 8. Falafle 9. Blondies 10. Chleb (jeszcze nigdy sama nie piekłam) 11. Zupę fistaszkową 12. Serowe fondue
12 potraw na 12 miesięcy. Myślę, że to realny plan ;)
A Wy? Macie jakieś potrawy, które wielokrotnie postanowicie ugotować, a potem notorycznie o nich zapominacie? Albo chcecie, ale z drugiej strony obawiacie się porażki lub smakowego niewypału? :)
Minął kolejny rok, więc tradycyjnie zamieszczam zestawienie najlepszych według mnie potraw, które przygotowałam w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Dziesięć z 272 przepisów, które mnie najbardziej zachwyciły. Pięć dań wytrawnych oraz pięć słodkich deserów i ciast. Wybór był trudny i ostatecznych faworytów wybrałam drogą eliminacji ;)
Natomiast kolejność 1-5 jest w zasadzie przypadkowa ;)
Bardzo smaczny makowiec, który upiekłam na Święta na odmianę od makowca na biszkopcie. Sama nie wiem, który lepszy ;) Makowiec na biszkopcie wydaje mi się bardziej wilgotny, ale ten kusi cytrynowym aromatem. Myślę, że warto wypróbować obie opcje :)
MAKOWIEC W CIEŚCIE CYTRYNOWYM ciasto:
300g mąki,
200g cukru,
170g miękkiego masła lub margaryny,
6 jajek,
skórka i sok z 1 cytryny,
2 łyżeczki proszku do pieczenia
masa makowa:
300g mielonego maku,
3 jajka,
1/2 szklanki cukru,
2 łyżki miodu,
1 opakowanie cukru wanilinowego,
aromat migdałowy,
garść rodzynek,
Mielony mak zalać wrzątkiem w ilości podanej na opakowaniu (tak, aby otrzymać gęstą masę). Odstawić do przestudzenia.
Przygotować ciasto cytrynowe: Żółtka oddzielić od białek. Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Nadal ucierając, dodać miękkie masło oraz skórkę i sok z cytryny. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Krótko zmiksować – tylko do połączenia składników.
Z białek ubić sztywną pianę i delikatnie wmieszać ją do ciasta za pomocą łyżki.
Przygotować masę makową: Żółtka oddzielić od białek. Żółtka utrzeć z miodem, cukrem i cukrem wanilinowym na puszystą masę. Dodać sparzony mielony mak, rodzynki, aromat migdałowy. Na koniec dodać pianę ubitą z białek i delikatnie wymieszać łyżką.
Prostokątną formę o wymiarach 25 x 30 cm wyłożyć papierem do pieczenia*. Na dno wylać połowę ciasta cytrynowego. Następnie wyłożyć masę makową, a na wierzch resztę ciasta cytrynowego.
Piec 50-60 minut w 180 stopniach, aż wbity patyczek nie będzie obklejony surowym ciastem. Studzić ostrożnie, najlepiej przy uchylonych drzwiczkach piekarnika. Z formy wyjąć dopiero, gdy ciasto całkiem ostygnie.
Ciasto można polać lukrem lub posypać cukrem pudrem.
* Ciasto można także upiec w tortownicy o średnicy 26-28 cm, wówczas ciasto będzie wyższe.
(przepis z książki „Najlepsze wypieki czytelników Poradnika Domowego”)
Stollen to tradycyjne niemieckie ciasto świąteczne, które wypieka się już od czasów średniowiecznych. Charakterystyczny kształt tego ciasta ma nawiązywać do pieluszek małego Jezusa ;) Za „stolicę” tego ciasta uważa się Drezno. Początkowo Stollen nie zawierało masła, gdyż w czasie adwentu używanie go było zabronione. Dopiero gdy Saksonia stała się protestancka, do Stollen zaczęto dodawać masła, co nadało ciastu lepszy smak i zapach. Co roku w Dreźnie odbywa się Stollenfest, czyli festiwal Stollen, którego początki sięgają XV wieku. W czasie tego festiwalu wypieka się ogromny Stollen ważący od 3 do 4 ton, który później kroi się olbrzymim nożem na małe kawałki i rozdaje ludziom.
Przepisy na to drożdżowe ciasto mogą różnić się proporcjami, ale zawsze zawierają mnóstwo bakalii, a często także marcepan. Po upieczeniu jeszcze ciepły Stollen smaruje się stopionym masłem i obficie posypuje cukrem, co sprawia, że ciasto dłużej zachowuje świeżość.
Stollen najlepiej piec minimum tydzień przed świętami, gdyż pełnię swojego smaku rozwija po 6-7 dniach.
Pierwszy raz piekłam Stollen rok temu i ciasto urzekło mnie do tego stopnia, że postanowiłam piec je co roku. Tym razem udało mi się zrobić zdjęcia, więc mogę zamieścić cały przepis ;)
Przepis pochodzi z gazety „To jest pyszne” 4/2010.
stollen przepis
STOLLEN (przepis na 2 bochenki)
500 g mąki,
1 mała kostka (42g) drożdży,
150 ml mleka,
150 g masła,
1 jajko,
80 g cukru,
75 g posiekanych migdałów,
75 g rodzynek,
2 łyżki rumu,
75 g suszonej żurawiny,
50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej,
50 g kandyzowanej skórki cytrynowej,
szczypta soli,
200 g marcepanu,
+ ok. 50 g masła i cukier puder do posypania ciasta + folia aluminiowa Rodzynki namoczyć w rumie. Drożdże wkruszyć do garnuszka, dodać 2 łyżki cukru i odstawić na kilka minut. Gdy drożdże zaczną się rozpuszczać, wymieszać je.
Mąkę przesiać do miski. Wlać rozpuszczone drożdże oraz lekko ciepłe mleko. Całość przemieszać widelcem. Miskę przykryć ściereczką i odstawić na 30 minut w ciepłe miejsce, aby ciasto wyrosło. Po tym czasie dodać resztę cukru, szczyptę soli, jajko oraz stopione i lekko przestudzone masło. Wyrobić, aż ciasto będzie odklejało się od ręki i ścianek miski. W razie potrzeby dodać trochę mąki. Na koniec oddać skórkę pomarańczową i cytrynową, rodzynki wraz z rumem, żurawinę i migdały. Przykryć i ponownie odstawić na godzinę. Ciasto wyjąć i zagnieść na posypanej mąką stolnicy. Podzielić na 2 części i z każdej uformować prostokąt ok. 20 x 25 cm, wałkując tylko przez środek, tak aby lewy i prawy bok prostokąta były grubsze niż środek (patrz filmik poniżej). Marcepan podzielić na 2 części i uformować wałki. Na cieście ułożyć wałek marcepanu i złożyć ciasto, formując kształt bochenka.
Dużą, płaską blachę wyścielić papierem do pieczenia. Ułożyć na blasze oba bochenki. Z folii aluminiowej złożyć 2 długie paski i zrobić z nich obręcze dookoła ciasta, które sprawią, że ciasto będzie miało ładny, zwarty kształt. Obręcze powinny być dość luźne, tak aby bochenki mogły jeszcze trochę urosnąć wszerz. Piec w 160 stopniach ok. 1 godzinę, aż ciasto nabierze złotobrązowego koloru.
Jeszcze ciepłe ciasta posmarować masłem i obficie posypać cukrem pudrem. Odstawić do ostudzenia, po czym zawinąć w folię i zostawić na tydzień w chłodnym miejscu.
A oto filmik przedstawiający wyrób ciasta w Niemczech oraz sposób formowania:
Wszystkim Czytelnikom mojego bloga życzę cudownych, radosnych Świąt, pełnych ciepła, spokoju i wzajemnego zrozumienia. Obyśmy w gwarze i przedświątecznym chaosie nie zapomnieli prawdziwej istoty Bożego Narodzenia.