Jestem niepoprawna.
Ledwo mam czas na jedzenie, więc łatwo się domyślić, że na gotowanie tym bardziej. Przeważnie jem byle co i byle jak, co mi się podsunie pod nos, i wracam do książek i użalania się nad sobą.
W chwilach przerwy przypominam sobie jednak o blogu i o zaległych przepisach :)
Muszle Tacos kupiłam pod wpływem impulsu w "Kuchniach Świata". Nie wiedziałam za bardzo czym je napełnić i jak je podać, wiedziałam tylko, że w tej kwestii panuje w kuchni meksykańskiej praktycznie dowolność :) W końcu zdecydowałam się zrobić do nich nadzienie luźno inspirowane chili con carne.
Było pysznie!
TACOS Z WOŁOWINĄ
- 12 sztuk tacos (1 opakowanie),
- 500 g mielonej wołowiny,
- 1 cebula,
- 2-3 ząbki czosnku,
- 1 duża czerwona papryka,
- pół puszki kukurydzy,
- 1 puszka pomidorów,
- 1 łyżka koncentratu pomidorowego,
- 2 łyżki oleju,
- sól, pieprz
- 2 łyżki przyprawy do chili con carne (np. Kotanyi),
- 150 g żółtego sera
Cebulę obrać i drobno posiekać. Na patelni rozgrzać olej, podsmażyć cebulę, dodać posiekany czosnek i smażyć jeszcze chwilę. Dodać wołowinę i smażyć około 10 minut. W tym czasie umyć paprykę, usunąć gniazdo nasienne i pokroić ją w kostkę lub w paseczki. Dodać do mięsa razem z kukurydzą i pomidorami z puszki. Doprawić do smaku solą, pieprzem i przyprawą do chili con carne. Dusić na małym ogniu przez 15-20 minut. Nie przykrywać – nadmiar wody powinien odparować, farsz powinien być w miarę zwarty. Na koniec dodać koncentrat pomidorowy i wymieszać.
Muszelki tacos rozłożyć pojedynczo w żaroodpornym naczyniu. Włożyć je do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na jakieś 2 minuty – dzięki temu będą bardziej chrupiące. Wyjąć, każdą napełniać farszem i posypać startym serem. Ponownie układać obok siebie w żaroodpornym naczyniu i zapiec przez chwilę, żeby ser się stopił.


Wyglądają apetycznie :)
OdpowiedzUsuńNoo, jak tak na nie patrzę to nie wątpię, że było pysznie ;)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za Twoją pracę i pozdrawiam - Ja, Pierwszy Obibok RP.
nie dziwię się, że było tak pysznie :)
OdpowiedzUsuń