Ale po kolei.
Po potrzebne do nich składniki, czyli mielone na mąkę migdały i kandyzowaną skórkę cytrynową udałam się specjalnie do Lidla, mimo że do tego sklepu niespecjalnie mi po drodze, znajduje się on głęboko na podmiejskim osiedlu i dojazd autobusem jeżdżącym w te rejony raz na godzinę jest dość męczący. No ale kupiłam, co miałam kupić, wraz z dużym słojem miodu, wyszłam na przystanek i czekam na autobus.
Czekam i czekam, a mróz doskwiera, zwłaszcza, że robił się już wieczór. Sięgam ręką do torebki po odtwarzacz mp3, co by sobie czekanie umilić muzyką, a tu... ręka cała w miodzie.
A miód rozlany w torebce. Wyciągam słoik – cały, ale zakrętka była krzywo zakręcona, czego nie zauważyłam wcześniej, i przez tę nieszczelność miód się pięknie sączył na zewnątrz.
Próbując ratować sytuację, owinęłam słoik w fartuch laboratoryjny (co tam, upierze się), niewiele to jednak dało, bo po chwili od miodu lepkie było wszystko: nie tylko moje ręce, ale i kurtka, spodnie, buty, reklamówka z fartuchem, torebka od wewnątrz i zewnątrz, nawet moje włosy. Im bardziej próbowałam ogarnąć sytuację, tym bardziej się lepiłam.
Tymczasem przyjechał autobus, wsiadłam, próbuję uspokoić nerwy i dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że... wsiadłam do złego autobusu.
Autobus pojechał w las, pojechał jeszcze dalej, w końcu zatrzymał się na końcowym przystanku. Znajdowałam się na końcu świata, zupełnie nie wiem gdzie, po jednej stronie mając las, a w oddali jakieś domostwa. Było ciemno, zimno, cała się kleiłam, a ufajdane miodem ręce siniały mi od mrozu.
Nic, tylko siąść i płakać, i czekać, aż z tego lasu wyskoczą niedźwiedzie zwabione miodem i pożrą mnie żywcem.
Zamiast tego, autobus po chwili zawrócił i mogłam dojechać z powrotem pod sklep.
Minęło duuuużo czasu, zanim znalazłam się w domu, w stanie godnym pożałowania.
Wiem, to było głupie z mojej strony, wkładać słoik miodu luzem do torebki. No ale mądra Polka po szkodzie.
W każdym razie – upiekłam te pierniczki, i to z podwójnej porcji. Na szczęście już bez żadnych komplikacji. Przepis jest naprawdę bardzo łatwy.
Świeżo upieczone pierniczki są miękkie, później nieco twardnieją, a po posmarowaniu lukrem i włożeniu do pudełka stają się znów miękkie. Upiekłam je w środę, a w sobotę, na Wigilię, były idealne: pyszne i bardzo aromatyczne. Ich smak zrekompensował mi tamten niefortunny wieczór, umilając kolejne :)
![]() |
| lebkuchen przepis |
LEBKUCHEN
- 250g mąki pszennej,
- 85g zmielonych migdałów (na mąkę),
- 3 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika,
- 1 łyżeczka zmielonego cynamonu,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- ½ łyżeczki sody oczyszczonej,
- 200ml płynnego miodu,
- 85g masła,
- ½ szklanki drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej i cytrynowej*
- 2 szklanki cukru pudru,
- kilka łyżek gorącej wody
W misce wymieszać suche składniki: mąkę, migdały, proszek do pieczenia, sodę, przyprawę do piernika i cynamon.
Do rondla wlać miód, dodać masło i podgrzać, mieszając, aż masło się roztopi. Zdjąć z ognia i lekko przestudzić, tak aby masa była ciepła, ale nie gorąca. Następnie wlać ją do miski z suchymi składnikami, dodać kandyzowane skórki cytrusów i dokładnie wymieszać, tak aby nie było grudek (można mikserem). Nie dosypywać mąki – ciasto powinno być lepiące.
Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia na kilka godzin w chłodne miejsce (ciasto zgęstnieje).
Po tym czasie z ciasta ulepić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w kilkucentymetrowych odstępach. Każdą kulkę spłaszczyć trochę łyżką (ciasto bardzo się klei, więc najlepiej maczać ręce w wodzie i wtedy formować kulki; również łyżka, którą spłaszczamy, powinna być wilgotna).
Piec w temperaturze 180 stopni przez 15 minut (nie dłużej, bo będą zbyt kruche). Pierniczki wyciągnięte prosto z piekarnika będą bardzo miękkie, dlatego trzeba poczekać 2 minuty i dopiero wtedy przenieść je na kratkę do wystudzenia.
Na drugi dzień pierniczki posmarować lukrem: cukier wsypać do miski i cały czas mieszając (najlepiej trzepaczką), dodawać po łyżce gorącej wody. Lukier powinien być lejący. Można maczać w nim pierniczki albo smarować je za pomocą pędzelka.
Kolejnego dnia lebkuchen można przełożyć do blaszanego pudełka i tam przechowywać.
Z powyższej ilości składników wychodzi ok. 30-35 sztuk pierniczków.
* zamiast kandyzowanej skórki cytrynowej można dodać skórkę otartą z 2 cytryn (ja na podwójną porcję ciasta dałam 50 g kandyzowanej skórki cytrynowej i skórkę otartą z 1 cytryny.

bardzo je lubię:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło i poświątecznie
Pięknie zatopione w lukrze...
OdpowiedzUsuńuuups, ciasteczka z przygodami. będziesz je pewnie dłuuuugo pamiętać ;)
OdpowiedzUsuńwyglądają pysznie :)
OdpowiedzUsuńokropny dzień, dobrze, że pierniczki wyszły :)
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc to nie wiem, skąd się wzięła nazwa "Magdy", ale możliwe, że właśnie z pszczółki Mai :) Ja akurat nie mam żadnej Magdy w rodzinie od strony mamy, więc nikogo to nie mogłoby urazić! :)
OdpowiedzUsuńPoza tym współczuję tych przygód z miodem i złym autobusem :( Też kiedyś miałam podobną przygodę, tyle że na szczęście bez miodu. Pozdrawiam :)
Hahahaha.. No to ładnie załatwiłaś się przed świętami :) Mnie pewnie nie chciałoby się robić tych pierników przez to.
OdpowiedzUsuńNie wiem co gorsze, Twoja przygoda z miodem czy moja z ćwikłą, kiedy słoik otworzył mi się w lnianej jasnej torbie i od góry do dołu byłam w burakach :) A do domu miałam kawałek.
Pozdr.
Lili
Alez miałaś przygodę z tym miodem! Czytając tez pomyslałam sobie o niedźwiedziach hehe;D.
OdpowiedzUsuńDobrze,że udało Ci się dojechać do domku i zrobić jednak te pierniczki.Warto, prawda?
Są przepyszne. Ja robiłam je dwa razy - jedne na wigilię szkolną synka, a drugie na swięta w domu. Znikały prędko:)
Pozdrawiam :*
Ps. Mam odblokowane komentarze, można pisać bez logowania :)
:) Matko :) Ale miałaś dzień - nie zazdroszczę :) Ale pierniczki warte cierpienia bo pyszne sa :) Tez je uwielbiamy. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń